Firma > 

Startupu nie opatentujesz. Licz na lojalność użytkownika

Katarzyna Gryga

2011-10-26

Prawo patentowe w Polsce praktycznie nie chroni startupów. Zastrzec można co najwyżej nazwę, logo, grafikę, ale np. metodę działania - już nie.

Internet ma to do siebie, że na dzień dzisiejszy kieruje się metodą "copy-paste". Dziś my kopiujemy kogoś, jutro ktoś kopiuje nas. Czy w takim razie startup można opatentować?

- Pomysłów nie można patentować, można zgłosić do ochrony nazwę, logo, grafikę, adres www i chronić je jako swoje znaki towarowe - mówi Joanna Kluczewska-Strojny, rzecznik patentowy. - Czyli w momencie jak startup stanie się firmą można przystąpić do jego zabezpieczania. Polski system ochrony własności intelektualnej nie różni się od europejskiego, ani amerykańskiego w tej kwestii. Zarówno The Office of Harmonization for the Internal Market (OHIM), jak i United States Patent and Trademark Office nie patentuje samych pomysłów i idei. Czyli samej porównywarki jako pomysłu porównywania czegokolwiek opatentować nie można.

- Startup "na początku" jest wart tyle ile ktokolwiek chce za to zapłacić, podobnie jak z każdym innym produktem. Jeśli idea, produkt czy ludzie go tworzący posiadają to "magiczne" coś, które pociągnie za sobą rynek, większość inwestorów to poczuje i wtedy pojawiają się cyfry - ocenia Maciej Maciejowski z Grupy Onet. - Nie można wyceniać startupów na podstawie ceny domeny i pracy programisty. Często w startupach "żyje" wiele lat doświadczeń i energii poświęconej na zdobywanie wiedzy, czasem zdarza się, że idea jest banalna, jednak z jakiegoś powodu nikt wcześniej nie miał tyle potencjału by wcielić ją w życie. Największą wartością startupu jest produkt i to na jaką potrzebę klientów odpowiada - komentuje Maciejowski.

Jednak, gdy pomysłu nie można zabezpieczyć - ryzyko związane np. z wejściem inwestora lub działaniami konkurencji gwałtownie rosnie.

- Możemy opatentować zrzuty z ekranu i chronić je poprzez rejestrację jako znaki towarowe - informuje Kluczewska - Strojny.

Czy to wystarczy do wyceny ewentualnych strat? Piotr Wilam, twórca Onetu, Grona i Merlina widzi to zupełnie inaczej: - Ogólnie rzecz biorąc w inwestowaniu w startupy ważny jest czynnik czasu, kiedy pieniądze wpływają. Od tego zależy jaka będzie następna runda w tym biznesie. To nie jest tak, jak z samodzielną firmą mającą giełdową wycenę.

- Wiele osób próbuje ubierać swoje firmy w szaty startupów, bo wiele osób nie bardzo rozumie co kryje się pod tą nazwą. Dziś faktycznie nazwa jest bardzo modna. Ale mało osób zdaje sobie sprawę, że startupy to młode firmy z wysokim ryzykiem, które właśnie są na etapie rozpoznania swojego rynku - uważa Maciejowski. - W startupach najważniejszy jest czas, im szybciej pomysł wcielimy w życie, tym szybciej możemy go zabezpieczyć. Nawet jeśli ktoś skopiuje samą naszą ideę, to odbiorcy zdążą się już przyzwyczaić do naszej marki. Bo to największa wartość i w startupie, i w każdej firmie.

Gwarancji że ktoś się nie pokusi nas kiedyś skopiować nie mamy żadnej, ale w tej możliwości specjaliści od inwestowania widzą też zaletę.

- W tak dynamicznym świecie można powiedzieć, że wszystko już było, pytanie brzmi czy nie da się tego zrobić lepiej, moim zdaniem zawsze się da. Czym w idei, wizji Google+ różni się od Facebooka? Startupy żyją w tym samym środowisku, korzystają z tych samych narzędzi, znają ten sam alfabet, próbują tylko inaczej napisać swoją książkę, a klienci decydują, czy do niej będą powracać - podsumowuje Maciejowski.

Zobacz więcej na temat:

start up | internet | small business
Udostępnij link: Facebook