Bułgaria zakazała sprzedaży setek tysięcy jaj importowanych z Polski
2012-02-20
Bułgarski minister rolnictwa Mirosław Najdenow poinformował w poniedziałek o zakazie sprzedaży w Bułgarii dużej partii jaj importowanych z Polski. 248 tys. jaj pochodzi z farm, które nie przestrzegają unijnych przepisów dotyczących wielkości klatek.
Minister podkreślił - na konferencji prasowej z okazji pierwszej rocznicy powołania Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności - że to drugi raz w ostatnich trzech tygodniach, kiedy bułgarskie władze weterynaryjne z tego powodu wycofują ze sprzedaży polskie jaja.
- Zawiadomimy Komisję Europejską oraz poinformujemy o naszej konstatacji wszystkie pozostałe państwa unijne - stwierdził minister. Dodał, że od początku roku handel takimi jajkami jest zakazany. - Gdyby polscy weterynarze trafili na taką partię z Bułgarii, byliby bezkompromisowi - dodał.
Minister przypomniał, że w końcu stycznia br. jedna z sieci hipermarketów została ukarana grzywną w wysokości 10 tys. lewów (5 tys. euro) za sprzedaż nieoznakowanych polskich jaj. - Jajka są bezpieczne dla konsumentów. Chodzi o naruszenie prowadzące do nielojalnej konkurencji, ponieważ nieoznakowane jajka są o 2 eurocenty tańsze i zabijają naszą produkcję - stwierdził Najdenow.
Do Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności informacje o polskich jajach, które nie powinny być sprzedawane w sklepach, podał bułgarski związek hodowców drobiu, który od lat skarży się, że import jaj z Polski i Turcji jest dla tamtejszych producentów rujnujący. Co roku związek ostrzega konsumentów, aby uważali na jaja z importu. W ubiegłym roku przed Wielkanocą w lokalnych mediach pojawiły się liczne publikacje o przeterminowanych jajach z Polski.
Ok. 30 proc. polskich hodowców kur niosek nie wymieniło jeszcze klatek na nowe, zgodne z unijnymi przepisami. Według Głównej Inspekcji Weterynaryjnej na 493 istniejące fermy produkujące jaja klatki wymieniło 292, częściowo zalecenia UE wykonało 66, a 135 ferm używa jeszcze klatek starego typu. Problem wymiany klatek dotyczył ok. 4,5 mln kur, w ciągu stycznia liczba kur przetrzymywanych w starych klatkach zmniejszyła się o 220 tys.
W 1999 r. KE przyjęła przepisy ustalające minimalne normy ochrony niosek. W klatkach nowego typu ma być mniej kur niż dotychczas; klatki mają mieć minimum 35 centymetrów wysokości i m.in. grzędę. Na dostosowanie się do tych wymogów Komisja dała krajom członkowskim kilka lat. Polska, która weszła do UE w 2004 r., miała znacznie mniej czasu na zainstalowanie na fermach nowych klatek.
Komisja Europejska wyraziła zgodę na to, aby polscy producenci jaj mogli dokończyć modernizację swoich kurników do końca lipca br. Jednak jaja z tych ferm nie mogą być sprzedawane na rynku, a jedynie wykorzystywane w przemyśle przetwórczym.
- Zawiadomimy Komisję Europejską oraz poinformujemy o naszej konstatacji wszystkie pozostałe państwa unijne - stwierdził minister. Dodał, że od początku roku handel takimi jajkami jest zakazany. - Gdyby polscy weterynarze trafili na taką partię z Bułgarii, byliby bezkompromisowi - dodał.
Minister przypomniał, że w końcu stycznia br. jedna z sieci hipermarketów została ukarana grzywną w wysokości 10 tys. lewów (5 tys. euro) za sprzedaż nieoznakowanych polskich jaj. - Jajka są bezpieczne dla konsumentów. Chodzi o naruszenie prowadzące do nielojalnej konkurencji, ponieważ nieoznakowane jajka są o 2 eurocenty tańsze i zabijają naszą produkcję - stwierdził Najdenow.
Do Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności informacje o polskich jajach, które nie powinny być sprzedawane w sklepach, podał bułgarski związek hodowców drobiu, który od lat skarży się, że import jaj z Polski i Turcji jest dla tamtejszych producentów rujnujący. Co roku związek ostrzega konsumentów, aby uważali na jaja z importu. W ubiegłym roku przed Wielkanocą w lokalnych mediach pojawiły się liczne publikacje o przeterminowanych jajach z Polski.
Ok. 30 proc. polskich hodowców kur niosek nie wymieniło jeszcze klatek na nowe, zgodne z unijnymi przepisami. Według Głównej Inspekcji Weterynaryjnej na 493 istniejące fermy produkujące jaja klatki wymieniło 292, częściowo zalecenia UE wykonało 66, a 135 ferm używa jeszcze klatek starego typu. Problem wymiany klatek dotyczył ok. 4,5 mln kur, w ciągu stycznia liczba kur przetrzymywanych w starych klatkach zmniejszyła się o 220 tys.
W 1999 r. KE przyjęła przepisy ustalające minimalne normy ochrony niosek. W klatkach nowego typu ma być mniej kur niż dotychczas; klatki mają mieć minimum 35 centymetrów wysokości i m.in. grzędę. Na dostosowanie się do tych wymogów Komisja dała krajom członkowskim kilka lat. Polska, która weszła do UE w 2004 r., miała znacznie mniej czasu na zainstalowanie na fermach nowych klatek.
Komisja Europejska wyraziła zgodę na to, aby polscy producenci jaj mogli dokończyć modernizację swoich kurników do końca lipca br. Jednak jaja z tych ferm nie mogą być sprzedawane na rynku, a jedynie wykorzystywane w przemyśle przetwórczym.
Udostępnij link: Facebook

Komentarze (30)
Po pierwsze - przeprowadzić referendum wśród kur co do warunków hodowli. Po drugie - zwiększyć wysokość klatek (wszak mówi się: Daj kurze grzędę a ona - wyży siędę). Po trzecie - poddać urzędników unijnych obowiązkowym badaniom psychiatrycznym. Po czwarte - konstytucyjnie zakazać zabijania zwierząt (ssaków, ptaków, ryb, psów, kotów, szczurów, pluskiew - a co, pluskwa to też dzieło Boże i chce sobie pożyć), bo to "niehumanitarne". Po piate - uznać, że zjadanie trupów zwierzęcych to ohyda. Precz ze schabowym !
Czekam na regulacje unijna czy dziecko bedzie mozna uznac za czlowieka jezeli kutas tatusia nie spelnia norm unijnych a poczecie nastapilo na lozku niedopuszczonym przez unie do celow prokreacji.