Dobry czy zły kierowca? Ubezpieczyciel pozna z nawigacji
2012-02-09
TomTom, holenderski producent nawigacji, ma nowy pomysł na zarobek: chce dane o tym, jak jeżdżą kierowcy, przekazywać ubezpieczycielom. O ile kierowcy się na to zgodzą, mogą liczyć na niższe opłaty za OC czy AC
Chodzi o to, by zamiast obliczania taryf za polisy na podstawie takich danych jak płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy rok wyrobienia prawa jazdy, cena OC i AC była wyliczana na podstawie stylu jazdy.
TomTom już teraz sprzedaje właścicielom flot samochodowych specjalne moduły do monitorowania kierowców ciężarówek. Teraz chce zarabiać na zwykłych kierowcach i firmach ubezpieczeniowych.
Pilotażowa usługa już jest - TomTom dogadał się z brytyjską firmą ubezpieczeniową Motaquote. W ramach usługi "Fair Play" kierowcy mogą do pakietu dokupić moduł od TomToma, jednocześnie pozwalając firmie na analizę swojego zachowania za kółkiem. - Prosta zasada: im bezpieczniej jeździsz, tym niższa taryfa - mówi Thomas Schmidt, dyrektor zarządzający TomTom Business Solutions, oddziałem zajmującym się rozwiązaniami dla firm. - Nasze wejście na rynek ubezpieczeniowy ze sprawdzoną technologią może oznaczać przełom na rynku motoubezpieczeń.
Ten oddział firmy nie ma na razie istotnego wpływu na przychody całej firmy - w 2011 r. obroty TomTom Business Solutions wyniosły ok. 65 mln euro (ok. 5 proc. przychodów grupy). Ale holenderski producent liczy, że dzięki rynkowi ubezpieczeniowemu zacznie odgrywać coraz ważniejszą rolę. Schmidt chce jeszcze w tym roku podobne umowy podpisać z innymi firmami ubezpieczeniowymi w Europie, liczy na "tysiące klientów".
Obserwatorzy rynku są sceptyczni, ale podkreślają, że TomTom - podgryzany przez Garmina w sprzęcie oraz usługach nawigacyjnych przez Google'a i Nokię - musi szukać pomysłów, jak zarobić na danych, które zbierał i zbiera o kierowcach.
- To pozytywne, że szukają alternatywnych modeli biznesowych i innowacji. Połączenie rynku ubezpieczeniowego z takimi danymi jest nowym podejściem, choć co do modelu biznesowego mam wątpliwości - mówi cytowany przez agencję Reuters Martijn den Drijver, analityk SNS Securities.
Na danych od kierowców - pobieranych z urządzeń nawigacyjnych - TomTom już teraz zarabia, oferując użytkownikom w ramach rocznego abonamentu np. takie usługi, jak informacje o korkach czy ostrzeżenia przed kontrolami drogowymi.
Zarabia też na zbiorczych danych, sprzedając je lokalnym władzom, głównie po to, by wiedziały dokładnie, gdzie są problemy z korkami czy ze zbytnim natężeniem ruchu, a także po to, by mogły planować budowę nowych dróg czy tworzenie objazdów na czas remontu.
W zeszłym roku wybuchła mała afera, gdy wyszło na jaw, że w Holandii z danych TomToma korzystała policja - sprawdzała, gdzie kierowcy jeżdżą zbyt prędko, i tam ustawiała fotoradary oraz kamery.
Spółka przekonywała, że nic o tym nie wiedziała. Jej szef wygłosił oświadczenie w serwisie YouTube, a w prasie wykupiono całostronicowe ogłoszenia, w których TomTom zapewniał, że "klient jest dla nich najważniejszy".
TomTom już teraz sprzedaje właścicielom flot samochodowych specjalne moduły do monitorowania kierowców ciężarówek. Teraz chce zarabiać na zwykłych kierowcach i firmach ubezpieczeniowych.
Pilotażowa usługa już jest - TomTom dogadał się z brytyjską firmą ubezpieczeniową Motaquote. W ramach usługi "Fair Play" kierowcy mogą do pakietu dokupić moduł od TomToma, jednocześnie pozwalając firmie na analizę swojego zachowania za kółkiem. - Prosta zasada: im bezpieczniej jeździsz, tym niższa taryfa - mówi Thomas Schmidt, dyrektor zarządzający TomTom Business Solutions, oddziałem zajmującym się rozwiązaniami dla firm. - Nasze wejście na rynek ubezpieczeniowy ze sprawdzoną technologią może oznaczać przełom na rynku motoubezpieczeń.
Ten oddział firmy nie ma na razie istotnego wpływu na przychody całej firmy - w 2011 r. obroty TomTom Business Solutions wyniosły ok. 65 mln euro (ok. 5 proc. przychodów grupy). Ale holenderski producent liczy, że dzięki rynkowi ubezpieczeniowemu zacznie odgrywać coraz ważniejszą rolę. Schmidt chce jeszcze w tym roku podobne umowy podpisać z innymi firmami ubezpieczeniowymi w Europie, liczy na "tysiące klientów".
Obserwatorzy rynku są sceptyczni, ale podkreślają, że TomTom - podgryzany przez Garmina w sprzęcie oraz usługach nawigacyjnych przez Google'a i Nokię - musi szukać pomysłów, jak zarobić na danych, które zbierał i zbiera o kierowcach.
- To pozytywne, że szukają alternatywnych modeli biznesowych i innowacji. Połączenie rynku ubezpieczeniowego z takimi danymi jest nowym podejściem, choć co do modelu biznesowego mam wątpliwości - mówi cytowany przez agencję Reuters Martijn den Drijver, analityk SNS Securities.
Na danych od kierowców - pobieranych z urządzeń nawigacyjnych - TomTom już teraz zarabia, oferując użytkownikom w ramach rocznego abonamentu np. takie usługi, jak informacje o korkach czy ostrzeżenia przed kontrolami drogowymi.
Zarabia też na zbiorczych danych, sprzedając je lokalnym władzom, głównie po to, by wiedziały dokładnie, gdzie są problemy z korkami czy ze zbytnim natężeniem ruchu, a także po to, by mogły planować budowę nowych dróg czy tworzenie objazdów na czas remontu.
W zeszłym roku wybuchła mała afera, gdy wyszło na jaw, że w Holandii z danych TomToma korzystała policja - sprawdzała, gdzie kierowcy jeżdżą zbyt prędko, i tam ustawiała fotoradary oraz kamery.
Spółka przekonywała, że nic o tym nie wiedziała. Jej szef wygłosił oświadczenie w serwisie YouTube, a w prasie wykupiono całostronicowe ogłoszenia, w których TomTom zapewniał, że "klient jest dla nich najważniejszy".
Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Czytaj listy czytelników
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Z przemysłem nie jest najgorzej: produkcja wzrosła o 2,9 proc.
-
Polskie miasta będą miały strategie. Powstaje polityka miejska
-
Fiskus zwróci spadkobiercom ulgę mieszkaniową
-
Miliardy złotych zamiast w OFE zostały w ZUS
-
Emerytura za mieszkanie: ubezpieczyciel drogo sobie policzy
-
Wzrost czy oszczędności? Którą drogę wybierze Europa?
-
Niemieccy robotnicy i politycy grożą Oplowi wojną
-
W czasie kryzysu państwa najchętniej podnoszą VAT
-
Zadłużenie skarbu państwa wynosi już 780,9 mld zł
-
Przewoźnicy kolejowi wskazują 17 tras do szybkiej naprawy

Komentarze (12)
dobry kierowca nie potrzebuje nawigacji - sprzeczność..
hmm jak tu jechać za moherem, albo pani co dorwała malucha z miejscowości Wbuszu, droga tak zrobiona, że wyprzedzić się nie da, jak pusto na drugim pasie to dwie linie i wysepki jak przerywana to jedzie sznurek za moherem, po chwili krew zalewa..., a do tego jeszcze hamują bez powodu na prostej i pustej drodze (raz 60 raz 40 raz 70 raz 50 i normalnie co 5min po hamulcach), także ja jeżdżę po swojemu ekonomicznie, a jak mam jeździć za takimi idiotami to na paliwo nie wyrobie w sumie wyprzedzić to też spalanie większe, ale przynajmniej spokój i dalej się jedzie normalnie, a ci ze wschodnich wsi to już w ogóle zero kultury, chamstwo i nie wiadomo kto takim daje prawko. Na takich ubezpieczenie x2 albo i 3.
szybkość to nie wszystko, co ma wpływ na bezpieczną jazdę
durny pomysł, durny artykuł