Opel zaciśnie pasa. Przyszłość dwóch fabryk zagrożona
2012-02-09
Szukając oszczędności, Opel może zamknąć dwie fabryki aut, w Niemczech i Wlk. Brytanii - napisał "The Wall Street Journal".
- Wkrótce zarząd Opla przeprowadzi "strategiczne rozmowy" ze swoimi pracownikami - powiedział wczoraj agencji AFP rzecznik Opla. - Musimy poprawić nasze wyniki odnośnie do zysków, kosztów i przychodów - stwierdził. Nie skomentował jednak doniesień "WSJ". Wczoraj ten dziennik napisał, że General Motors domaga się poprawy rentowności od swojej europejskiej spółki, która miała zakończyć zeszły rok "strasznymi" wynikami.
Ostre cięcia Opel przeprowadził już w 2009 r. Zmniejszył zatrudnienie z 48 tys. do 40 tys. osób i zamknął fabrykę aut w Belgii. Według WSJ teraz Opel zastanawia się nad zamknięciem zakładu w Bochum (jednej z trzech swoich fabryk aut w Niemczech) oraz zakładu Ellesmere Port w Wlk. Brytanii. W zakładach tych pracuje 5,2 tys. osób.
Być może właśnie z powodu szykujących się negocjacji z pracownikami Opla do rady nadzorczej tej spółki GM postanowił od marca powołać Boba Kinga - szefa UAW, amerykańskich związków zawodowych przemysłu motoryzacyjnego. Niemiecki dziennik "Handelsblatt" przypomina, że to już czwarty menedżer z USA powołany w ciągu trzech miesięcy do rady Opla. W połowie stycznia z kierowania radą pracowniczą Opla zrezygnował też Klaus Franz, znany z zażartych walk z GM w obronie niemieckich fabryk Opla. Zastąpił go Wolfgang Schäffer-Klug, który przeszedł drogę od socjologa do lidera związkowego i uchodzi za speca od kompromisów.
Ostre cięcia Opel przeprowadził już w 2009 r. Zmniejszył zatrudnienie z 48 tys. do 40 tys. osób i zamknął fabrykę aut w Belgii. Według WSJ teraz Opel zastanawia się nad zamknięciem zakładu w Bochum (jednej z trzech swoich fabryk aut w Niemczech) oraz zakładu Ellesmere Port w Wlk. Brytanii. W zakładach tych pracuje 5,2 tys. osób.
Być może właśnie z powodu szykujących się negocjacji z pracownikami Opla do rady nadzorczej tej spółki GM postanowił od marca powołać Boba Kinga - szefa UAW, amerykańskich związków zawodowych przemysłu motoryzacyjnego. Niemiecki dziennik "Handelsblatt" przypomina, że to już czwarty menedżer z USA powołany w ciągu trzech miesięcy do rady Opla. W połowie stycznia z kierowania radą pracowniczą Opla zrezygnował też Klaus Franz, znany z zażartych walk z GM w obronie niemieckich fabryk Opla. Zastąpił go Wolfgang Schäffer-Klug, który przeszedł drogę od socjologa do lidera związkowego i uchodzi za speca od kompromisów.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo
-
Lagarde: Strefa euro powinna zrobić więcej dla pobudzenia wzrostu

Komentarze (2)
A czemu to opel tak gardzi Polandia. Tutaj może mieć robotnika za 300€. co jeszcze za drogo?
@antekguma1
Już dawno pisałam o tym, że Opel i GM umierają powolną śmiercią naturalną, wtedy żeście mi stawiali minusy. To jest tak, jak prowadzi się działalność gospodarcza pod dyktando zadowolonych na wielkie zyski akcjonariuszy, a nie wkłada się pieniądze w innowacje jak i rozwój fabryk. Tja, neoliberalna amerykańska gospodarka rabunkowa ukierunkowana tylko i wyłącznie na zysk.