Miliony z dotacji zagrożone z powodu rośliny
2012-02-09
Rozbudowa portu lotniczego opóźni się o wiele miesięcy. Zatrzymała ją skromna kocanka piaskowa i dwoje bydgoszczan, którzy poskarżyli się na hałas. Lotnisko może stracić miliony dotacji z Unii Europejskiej
Za niespełna dwa tygodnie miały zostać otwarte koperty z ofertami firm, które wystartowały w przetargu na roboty. Teraz wszystko stanęło, choć bydgoskie lotnisko od wielu miesięcy przygotowuje się do niezbędnej modernizacji: remontu pasa startowego, dróg kołowania i płyty postojowej.
Generalny dyrektor ochrony środowiska uchylił decyzję środowiskową niezbędną do rozpoczęcia inwestycji. Pierwszy protest złożyła rodzina z Glinek. - Naszą decyzję zaskarżyły dwie osoby, które argumentowały, że lotnisko wywołuje bardzo duży hałas - mówi Włodzimierz Ciepły, regionalny dyrektor ochrony środowiska. Potem do hałasu doszła jeszcze jedna komplikacja. - W czasie analizowania sprawy przez generalnego dyrektora ochrony środowiska w Warszawie okazało się, że na terenie lotniska rośnie kocanka piaskowa, która znajduje się pod częściową ochroną. We wcześniejszym raporcie o oddziaływaniu na środowisko nie było jednoznacznych informacji dotyczących występowania tego gatunku, w tym rozpatrzenia ewentualnej konieczności podjęcia działań minimalizujących wpływ lotniska na tę roślinę lub kompensujących jej stratę - tłumaczy Ciepły.
Służby ochrony środowiska na razie nie chcą ujawnić szczegółów swej pierwotnej decyzji. Dowiedzieliśmy się, że umożliwiała starty i lądowania samolotów przez 24 godziny na dobę. To akurat mogło się nie spodobać mieszkańcom osiedli przylegających do lotniska, w tym i Glinek. W przypadku kocanki piaskowej, rośliny dość popularnej w Polsce i rosnącej w wielu miejscach, wiadomo więcej. Jest chroniona prawnie, bo według ekspertów grozi jej wyginięcie. GDOŚ z pewnością musiał wziąć m.in. te argumenty pod uwagę.
Dla lotniska konsekwencje mogą być bardzo poważne. Bez decyzji środowiskowej nie ma możliwości przeprowadzenia inwestycji. Port Lotniczy ma dwa wyjścia: albo decyzję GDOŚ zaskarży do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. To jednak oznaczać będzie długie miesiące oczekiwania na rozstrzygnięcie sądowe. Może też przyjąć rozstrzygnięcie do wiadomości.
- Jeśli port się nie odwoła do sądu, konieczne będzie znaczne uzupełnienie raportu oddziaływania inwestycji na środowisko lub sporządzenie nowego. Jest to czasochłonne, gdyż trzeba przebadać aspekty ochrony pod wieloma względami. Należy m.in. dokonać ponownej inwentaryzacji roślin i zwierząt występujących w sąsiedztwie lotniska - wyjaśnia Ciepły. - Kiedy już raport zostanie sporządzony, mamy 105 dni na wydanie decyzji środowiskowej.
Oba scenariusze mogą zatrzymać planowane inwestycje na długie miesiące. Przedstawiciele portu lotniczego na razie nabrali wody w usta. Prezes Tomasz Moraczewski odmówił rozmowy z nami na ten temat, a jego rzeczniczka Joanna Sowińska wydała jedynie krótkie oświadczenie. - Decyzja GDOŚ jest obecnie analizowana przez naszych prawników. Mamy 30 dni na podjęcie decyzji, czy się od niej odwołujemy. Do tego czasu nie będziemy komentować obecnej sytuacji - stwierdziła.
Inwestycje w porcie miały być realizowane w tym i przyszłym roku. Konieczność ich szybkiego przeprowadzenia wynika przynajmniej z dwóch powodów. Stan techniczny pasa startowego pozostawia już wiele do życzenia. W poniedziałek trzeba było nawet na dwie godziny zamknąć lotnisko, bo w jednym miejscu z nawierzchni wykruszył się asfalt. Inna rzecz to unijne fundusze, które trzeba wykorzystać i rozliczyć się do 2015 roku. A właśnie te inwestycje będą przeprowadzone za pieniądze, które port otrzymał z Brukseli. Pocieszający w tym wszystkim jest fakt, że decyzja GDOŚ nie wstrzymuje zaplanowanej na ten rok rozbudowy terminalu. Dla tej części inwestycji nie jest konieczna decyzja środowiskowa.
Generalny dyrektor ochrony środowiska uchylił decyzję środowiskową niezbędną do rozpoczęcia inwestycji. Pierwszy protest złożyła rodzina z Glinek. - Naszą decyzję zaskarżyły dwie osoby, które argumentowały, że lotnisko wywołuje bardzo duży hałas - mówi Włodzimierz Ciepły, regionalny dyrektor ochrony środowiska. Potem do hałasu doszła jeszcze jedna komplikacja. - W czasie analizowania sprawy przez generalnego dyrektora ochrony środowiska w Warszawie okazało się, że na terenie lotniska rośnie kocanka piaskowa, która znajduje się pod częściową ochroną. We wcześniejszym raporcie o oddziaływaniu na środowisko nie było jednoznacznych informacji dotyczących występowania tego gatunku, w tym rozpatrzenia ewentualnej konieczności podjęcia działań minimalizujących wpływ lotniska na tę roślinę lub kompensujących jej stratę - tłumaczy Ciepły.
Służby ochrony środowiska na razie nie chcą ujawnić szczegółów swej pierwotnej decyzji. Dowiedzieliśmy się, że umożliwiała starty i lądowania samolotów przez 24 godziny na dobę. To akurat mogło się nie spodobać mieszkańcom osiedli przylegających do lotniska, w tym i Glinek. W przypadku kocanki piaskowej, rośliny dość popularnej w Polsce i rosnącej w wielu miejscach, wiadomo więcej. Jest chroniona prawnie, bo według ekspertów grozi jej wyginięcie. GDOŚ z pewnością musiał wziąć m.in. te argumenty pod uwagę.
Dla lotniska konsekwencje mogą być bardzo poważne. Bez decyzji środowiskowej nie ma możliwości przeprowadzenia inwestycji. Port Lotniczy ma dwa wyjścia: albo decyzję GDOŚ zaskarży do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. To jednak oznaczać będzie długie miesiące oczekiwania na rozstrzygnięcie sądowe. Może też przyjąć rozstrzygnięcie do wiadomości.
- Jeśli port się nie odwoła do sądu, konieczne będzie znaczne uzupełnienie raportu oddziaływania inwestycji na środowisko lub sporządzenie nowego. Jest to czasochłonne, gdyż trzeba przebadać aspekty ochrony pod wieloma względami. Należy m.in. dokonać ponownej inwentaryzacji roślin i zwierząt występujących w sąsiedztwie lotniska - wyjaśnia Ciepły. - Kiedy już raport zostanie sporządzony, mamy 105 dni na wydanie decyzji środowiskowej.
Oba scenariusze mogą zatrzymać planowane inwestycje na długie miesiące. Przedstawiciele portu lotniczego na razie nabrali wody w usta. Prezes Tomasz Moraczewski odmówił rozmowy z nami na ten temat, a jego rzeczniczka Joanna Sowińska wydała jedynie krótkie oświadczenie. - Decyzja GDOŚ jest obecnie analizowana przez naszych prawników. Mamy 30 dni na podjęcie decyzji, czy się od niej odwołujemy. Do tego czasu nie będziemy komentować obecnej sytuacji - stwierdziła.
Inwestycje w porcie miały być realizowane w tym i przyszłym roku. Konieczność ich szybkiego przeprowadzenia wynika przynajmniej z dwóch powodów. Stan techniczny pasa startowego pozostawia już wiele do życzenia. W poniedziałek trzeba było nawet na dwie godziny zamknąć lotnisko, bo w jednym miejscu z nawierzchni wykruszył się asfalt. Inna rzecz to unijne fundusze, które trzeba wykorzystać i rozliczyć się do 2015 roku. A właśnie te inwestycje będą przeprowadzone za pieniądze, które port otrzymał z Brukseli. Pocieszający w tym wszystkim jest fakt, że decyzja GDOŚ nie wstrzymuje zaplanowanej na ten rok rozbudowy terminalu. Dla tej części inwestycji nie jest konieczna decyzja środowiskowa.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (25)
czytając takie artykuły, aż mi się robi słabo,
jak ten kraj ma się rozwijać jak modernizację lotniska uniemożliwia jakieś zielsko? a po jaką ch*** ta kocanka jest komukolwiek potrzebna? jakiś argument za jej koniecznym istnieniem akurat w tym miejscu ?
wytruć ekspresowo