'DGP': Zarabiasz ciałem? - udowodnij
2012-02-10
Nie ma ratunku przed fiskusem. Zaczynają zawodzić nawet sprawdzone metody. Urzędnicy skarbowi żądają list klientów od osób, które twierdzą, że zarobiły prostytucją, pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Na dociekliwe pytanie fiskusa skąd wzięły się pieniądze na budowę domu, kupno mieszkania czy jachtu, do tej pory wystarczyło powiedzieć, że to efekt sprzedawania własnego ciała. I wystarczało. Takie zarobki nie są opodatkowane.
Teraz jednak sprawy się skomplikowały. Jeśli ktoś twierdzi, że utrzymuje się z handlu własnym ciałem, musi to udowodnić. Nie pomaga twierdzenie, że usługi seksualne były świadczone w dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie. Fiskus jest to w stanie sprawdzić, bo informacje o pracy za granicą są weryfikowane przez urzędników z innych państw. Na świadków wzywani są rzekomi klienci, a kontrolowany jest proszony o opis świadczonych usług.
Podatnicy w ogniu pytań najczęściej wycofują się ze swojej strategii i przyznają, że nie opodatkowywali wszystkich dochodów, twierdzą urzędnicy skarbówki. I radzą nie bawić się z nimi w podchody. Jeśli rzeczywiście nie wykazaliśmy wszystkich zarobków, lepiej się do tego przyznać. Wtedy skutki finansowe będą mniej dotkliwe. Do zapłaty w takiej sytuacji będzie podatek obliczony według skali, czyli co najwyżej 32 proc. i odsetki (obecnie 14 proc. w skali roku), zamiast 75 proc. sankcji.
Teraz jednak sprawy się skomplikowały. Jeśli ktoś twierdzi, że utrzymuje się z handlu własnym ciałem, musi to udowodnić. Nie pomaga twierdzenie, że usługi seksualne były świadczone w dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie. Fiskus jest to w stanie sprawdzić, bo informacje o pracy za granicą są weryfikowane przez urzędników z innych państw. Na świadków wzywani są rzekomi klienci, a kontrolowany jest proszony o opis świadczonych usług.
Podatnicy w ogniu pytań najczęściej wycofują się ze swojej strategii i przyznają, że nie opodatkowywali wszystkich dochodów, twierdzą urzędnicy skarbówki. I radzą nie bawić się z nimi w podchody. Jeśli rzeczywiście nie wykazaliśmy wszystkich zarobków, lepiej się do tego przyznać. Wtedy skutki finansowe będą mniej dotkliwe. Do zapłaty w takiej sytuacji będzie podatek obliczony według skali, czyli co najwyżej 32 proc. i odsetki (obecnie 14 proc. w skali roku), zamiast 75 proc. sankcji.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (217)
A to ciekawe.
Zdaje sie, ze to podejrzanemu trzeba udowodnic wine a nie odwrotnie.
@jnd
Niestety fiskus nie działa wg norm prawa rzymskiego.
Idiotyzm i nieudacznictwo,przecież i tak prawdy nie powiedzą.Lepiej jest gdyby skarbówka montowała panienkom liczniki,które można podłączyć do kas fiskalnych.