Nowa ustawa nie ochroni klientów deweloperów?
2012-02-11
Ustawa, która już za niespełna trzy miesiące ma zacząć chronić osoby kupujące nowe mieszkania i domy, to bubel prawny - twierdzi Polski Związek Firm Deweloperskich. I apeluje do rządu i parlamentu o jak najszybszą zmianę niektórych przepisów
Uchwalona jesienią zeszłego roku ustawa w założeniu ma zwiększyć bezpieczeństwo osób kupujących mieszkania od deweloperów. Deweloperzy nie będą mogli m.in. brać pieniędzy bezpośrednio od klientów (będą trafiały na specjalne rachunki powiernicze, z których deweloper pobierze je dopiero, gdy sam wywiąże się z umowy), będą też musieli podawać szczegóły inwestycji w specjalnym prospekcie informacyjnym oraz ujawniać potencjalnym klientom swoją sytuację finansową.
Jednak zdaniem deweloperów ta ustawa to bubel: - Chcemy ostrzec rząd przed kolejną wpadką, żeby w maju nie było awantury - woła Marek Poddany z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). I straszy, że niedopracowane przez Sejm rozwiązania uderzą nie tylko w nich, ale też w Bogu ducha winnych klientów.
Według PZFD potencjalną bombą zegarową jest przepis, który umożliwia rezygnację przez klienta z mieszkania, jeśli po jego wybudowaniu okaże się, że powierzchnia różni się od zadeklarowanej przez dewelopera w umowie przedwstępnej. Problem w tym, że część klientów może wykorzystać nawet minimalną różnicę w metrażu jako pretekst do wycofania się z umowy. A wówczas nie tylko firma, ale także pozostali jej klienci mogą się znaleźć na lodzie. Dyrektor generalny PZFD Jacek Bielecki przekonuje, że nie da się budować mieszkań z aptekarską dokładnością. Proponuje więc wpisanie do ustawy jakiejś "tolerancji w powierzchni mieszkań".
Związek krytykuje też zapis, że umowy przedwstępne muszą być zawierane w formie aktu notarialnego, a roszczenie klienta z niej wynikające - wpisane do księgi wieczystej nieruchomości. Deweloperzy boją się sytuacji, gdy po zawarciu umowy przedwstępnej bank odmówi kredytu klientowi, a ten nie zgodzi się na wykreślenie z księgi swojego roszczenia. W takim przypadku deweloper przez długi czas może mieć problem ze sprzedażą lokalu innej osobie. Zdaniem Bieleckiego problem zniknie, jeśli dopiero po wpłaceniu przez klienta pierwszej raty będzie zawierana przedwstępna umowa u notariusza.
Wiele emocji budzi kwestia rachunku powierniczego, na który mają trafiać pieniądze nabywców mieszkań i domów. Deweloperom będzie wolno przyjmować zaliczki bezpośrednio od klientów tylko w jednym przypadku: gdy sprzedaż mieszkań ruszyła przed wejściem w życie ustawy. Tylko jak to ocenić? Czy wystarczy zamieszczone w prasie ogłoszenie o sprzedaży mieszkań? Deweloperzy uważają, że na dotychczasowych zasadach powinny być kończone wszystkie rozpoczęte inwestycje, czyli takie, w których deweloper kupił już działkę. Bielecki przekonuje, że ustawa w obecnym kształcie skrzywdzi wielu małych deweloperów, którzy rok, dwa lata temu kupili grunt, nie zdając sobie sprawy, że zmienią się reguły gry.
Zbigniew Rynasiewicz z PO zadeklarował w rozmowie z "Gazetą", że jeśli propozycje poprawek PZFD trafią do komisji, ta zastanowi się nad zasadnością pilnej nowelizacji ustawy.
Jednak zdaniem deweloperów ta ustawa to bubel: - Chcemy ostrzec rząd przed kolejną wpadką, żeby w maju nie było awantury - woła Marek Poddany z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). I straszy, że niedopracowane przez Sejm rozwiązania uderzą nie tylko w nich, ale też w Bogu ducha winnych klientów.
Według PZFD potencjalną bombą zegarową jest przepis, który umożliwia rezygnację przez klienta z mieszkania, jeśli po jego wybudowaniu okaże się, że powierzchnia różni się od zadeklarowanej przez dewelopera w umowie przedwstępnej. Problem w tym, że część klientów może wykorzystać nawet minimalną różnicę w metrażu jako pretekst do wycofania się z umowy. A wówczas nie tylko firma, ale także pozostali jej klienci mogą się znaleźć na lodzie. Dyrektor generalny PZFD Jacek Bielecki przekonuje, że nie da się budować mieszkań z aptekarską dokładnością. Proponuje więc wpisanie do ustawy jakiejś "tolerancji w powierzchni mieszkań".
Związek krytykuje też zapis, że umowy przedwstępne muszą być zawierane w formie aktu notarialnego, a roszczenie klienta z niej wynikające - wpisane do księgi wieczystej nieruchomości. Deweloperzy boją się sytuacji, gdy po zawarciu umowy przedwstępnej bank odmówi kredytu klientowi, a ten nie zgodzi się na wykreślenie z księgi swojego roszczenia. W takim przypadku deweloper przez długi czas może mieć problem ze sprzedażą lokalu innej osobie. Zdaniem Bieleckiego problem zniknie, jeśli dopiero po wpłaceniu przez klienta pierwszej raty będzie zawierana przedwstępna umowa u notariusza.
Wiele emocji budzi kwestia rachunku powierniczego, na który mają trafiać pieniądze nabywców mieszkań i domów. Deweloperom będzie wolno przyjmować zaliczki bezpośrednio od klientów tylko w jednym przypadku: gdy sprzedaż mieszkań ruszyła przed wejściem w życie ustawy. Tylko jak to ocenić? Czy wystarczy zamieszczone w prasie ogłoszenie o sprzedaży mieszkań? Deweloperzy uważają, że na dotychczasowych zasadach powinny być kończone wszystkie rozpoczęte inwestycje, czyli takie, w których deweloper kupił już działkę. Bielecki przekonuje, że ustawa w obecnym kształcie skrzywdzi wielu małych deweloperów, którzy rok, dwa lata temu kupili grunt, nie zdając sobie sprawy, że zmienią się reguły gry.
Zbigniew Rynasiewicz z PO zadeklarował w rozmowie z "Gazetą", że jeśli propozycje poprawek PZFD trafią do komisji, ta zastanowi się nad zasadnością pilnej nowelizacji ustawy.
Udostępnij link: Facebook
Sondaż
Czy tak jak zapowiadają deweloperzy to będzie kolejna wpadka rządu?
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (129)
a nie można w umowie klient-deweloper umieścić metrażu z podaną dokłądnością? (np. 69m2 +-3m2) trzeba to od razu w ustawie umieszczać?
M. Wielgo! Panie Marku! chyba jest Pan zbyt inteligentną osobą żeby napisać taki artykuł bez weryfikacji źródeł, chociażby prac nad ustawą. Nie da się ukryć że klienci przez 10 lat czekali na tę ustawę tylko deweloperzy blokowali inicjatywy w dawnym Ministerstwie Infrastruktury. Proszę być bardziej krytycznym bo zaczynam wierzyć w plotki że "deweloperzy mają na Pana znaczny wpływ".