Włochy: Branża towarów luksusowych nie odczuwa kryzysu
2012-02-11
Luksus nie zna kryzysu - podkreślają analitycy rynku we Włoszech, komentując bardzo dobre wyniki finansowe i wzrost zysków najsłynniejszych domów mody, projektantów i firm, produkujących markową biżuterię, perfumy i galanterię.
Fot. Marzena Hmielewicz / AG
Via Condotti w Rzymie. Jedna z najdroższych ulic handlowych na świecie
+ zobacz powiększenie
Najprostszym wytłumaczeniem dla bardzo dobrej sytuacji salonów najlepszych stylistów i producentów najdroższych torebek i butów jest to, że najbogatszych mimo poważnego kryzysu włoskich finansów wciąż stać na te luksusowe towary. To potwierdzenie zjawiska znanego w ekonomii.
Ale - jak zauważa prasa - jest też inny znaczący rezultat obecnych trudności i tendencji do oszczędzania. Ludzie mają mniej pieniędzy, ale wydają je lepiej - rzadziej i na artykuły wyższej jakości.
Dlatego ten sektor włoskiej gospodarki ma się znakomicie - odnotowuje prasa. Weekendowy magazyn dziennika "La Repubblica" podkreśla, że najlepszym dowodem jest przykład włoskiej stolicy mody, czyli Mediolanu. Na ulicach handlowych butiki nie są zamykane i nigdy nie pojawia się w witrynie ogłoszenie o wynajmie lokalu. Podobnie jest w Rzymie, na ulicy najdroższych salonów, Condotti, i na Placu Hiszpańskim. W Wiecznym Mieście "strefa luksusu" nawet rozszerza się, gdyż nowe eleganckie sklepy otwierane są na kolejnych ulicach.
Jeszcze bardziej wymowne są wyniki finansowe znanych na całym świecie włoskich marek, które w 2011 roku zanotowały dwucyfrowy wzrost zysków: od 13 do 33 procent.
"System produkcji jest jak góra lodowa z małą częścią, która wystaje ponad powierzchnię i błyszczy na słońcu. Ta część produkuje artykuły najwyższej jakości, wysyła je na eksport, coraz więcej sprzedaje" - tak zjawisko to wytłumaczył prezes włoskiej Izby Mody Mario Boselli.
Według danych Izby w zeszłym roku branża włoskiej mody - od luksusowych ubrań po galanterię skórzaną - zanotowała w ogarniętym kryzysem kraju wzrost o 5,5 proc. w porównaniu z 2010 rokiem, a obroty w tym sektorze zwiększyły się z 60 do 63,5 miliarda euro. Eksport wzrósł zaś o 14,5 proc.
Te bardzo dobre wyniki zanotowano mimo innych, bardziej pesymistycznych danych. Wskazuje się, że w niektórych branżach, powiązanych z produkcją artykułów luksusowych, zwłaszcza w przemyśle włókienniczym, produkcja spadła o 6 procent i zlikwidowano 31 tysięcy miejsc pracy.
Znakomita sytuacja producentów luksusowej odzieży i innych artykułów skłoniła socjologów do skrupulatnej analizy zachowań klientów we Włoszech. Sondaże wykazały, że drogich rzeczy nie kupują tylko ludzie bogaci. Istnieje ogromna grupa klientów, których określa się jako nabywców "z ambicjami". Mimo mniej zasobnego portfela wybierają oni produkty najwyższej jakości, dobrej marki, często z dobrze widocznym logo.
W dobie kryzysu i narodowej mobilizacji na rzecz ratowania finansów państwa towarzyszą temu zachowania iście patriotyczne - zauważają analitycy. Włosi z tych pobudek wybierają bowiem produkty "made in Italy".
Ale - jak zauważa prasa - jest też inny znaczący rezultat obecnych trudności i tendencji do oszczędzania. Ludzie mają mniej pieniędzy, ale wydają je lepiej - rzadziej i na artykuły wyższej jakości.
Dlatego ten sektor włoskiej gospodarki ma się znakomicie - odnotowuje prasa. Weekendowy magazyn dziennika "La Repubblica" podkreśla, że najlepszym dowodem jest przykład włoskiej stolicy mody, czyli Mediolanu. Na ulicach handlowych butiki nie są zamykane i nigdy nie pojawia się w witrynie ogłoszenie o wynajmie lokalu. Podobnie jest w Rzymie, na ulicy najdroższych salonów, Condotti, i na Placu Hiszpańskim. W Wiecznym Mieście "strefa luksusu" nawet rozszerza się, gdyż nowe eleganckie sklepy otwierane są na kolejnych ulicach.
Jeszcze bardziej wymowne są wyniki finansowe znanych na całym świecie włoskich marek, które w 2011 roku zanotowały dwucyfrowy wzrost zysków: od 13 do 33 procent.
"System produkcji jest jak góra lodowa z małą częścią, która wystaje ponad powierzchnię i błyszczy na słońcu. Ta część produkuje artykuły najwyższej jakości, wysyła je na eksport, coraz więcej sprzedaje" - tak zjawisko to wytłumaczył prezes włoskiej Izby Mody Mario Boselli.
Według danych Izby w zeszłym roku branża włoskiej mody - od luksusowych ubrań po galanterię skórzaną - zanotowała w ogarniętym kryzysem kraju wzrost o 5,5 proc. w porównaniu z 2010 rokiem, a obroty w tym sektorze zwiększyły się z 60 do 63,5 miliarda euro. Eksport wzrósł zaś o 14,5 proc.
Te bardzo dobre wyniki zanotowano mimo innych, bardziej pesymistycznych danych. Wskazuje się, że w niektórych branżach, powiązanych z produkcją artykułów luksusowych, zwłaszcza w przemyśle włókienniczym, produkcja spadła o 6 procent i zlikwidowano 31 tysięcy miejsc pracy.
Znakomita sytuacja producentów luksusowej odzieży i innych artykułów skłoniła socjologów do skrupulatnej analizy zachowań klientów we Włoszech. Sondaże wykazały, że drogich rzeczy nie kupują tylko ludzie bogaci. Istnieje ogromna grupa klientów, których określa się jako nabywców "z ambicjami". Mimo mniej zasobnego portfela wybierają oni produkty najwyższej jakości, dobrej marki, często z dobrze widocznym logo.
W dobie kryzysu i narodowej mobilizacji na rzecz ratowania finansów państwa towarzyszą temu zachowania iście patriotyczne - zauważają analitycy. Włosi z tych pobudek wybierają bowiem produkty "made in Italy".
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (5)
a może producenci "towarów luksusowych" zwyczajnie znaleźli sposób na łatwy zysk, czyli tniemy koszty a spadku jakości i tak nikt nie zauważy bo dla snoba i tak liczy się marka
wzrost zysków niekoniecznie musi się równać adekwatnemu wzrostowi przychodów ze sprzedaży
Włochy mają 240 ton złota więc nie muszą się jeszcze przejmować kryzysem.