Nic tak nie kręci internautów jak kredyty i mieszkania
2012-02-12
Wygląda na to, że pośrednictwo w obrocie nieruchomościami i deweloperka należą do najbardziej znienawidzonych rodzajów działalności biznesowej w naszym kraju. W internecie trudno jest znaleźć pozytywne opinie na temat tych branż
Liczba publikacji internetowych na temat programu Rodzina na Swoim
+ więcej zdjęć
- Z analizy przekazów internetowych na temat pośredników wynika, że są to oszuści wyłudzający prowizję za nic - mówi Nina Olszewska, starsza specjalistka analiz przekazów mediowych Instytutu Monitorowania Mediów (IMM). - Przy czym opinie takie publikują zarówno klienci, jak i "prawdziwi pośrednicy", którzy utyskują na pseudopośredników psujących opinię branży - dodaje.
Instytut przeanalizował w ramach projektu Kompas Social Media ponad 75,8 tys. materiałów na temat nieruchomości, które pojawiły się w sieci od 1 stycznia 2011 r. do 1 lutego 2012 r. Olszewska informuje, że słowa "pośrednik" i "złodziej" pojawiły się razem w ponad 150 publikacjach, a pytanie, "czy warto kupić z pośrednikiem?", pojawiło się ponad 400 razy i niewiele było odpowiedzi, które nadawałyby się do publikacji.
Znaczną część postów na forach z poradami prawnymi stanowią rozważania nad każdym możliwym zapisem z umowy pośrednictwa - głównie w poszukiwaniu jakiejś furtki. W internecie znaleźć też można kilkadziesiąt wątków na forach "jak ominąć pośrednika". Na temat inicjatywy Stop Pośrednikom napisano ponad 40 razy. - Ale choć wiele złego napisano o pośrednikach, deweloperzy i tak mogą im zazdrościć opinii - zdradza specjalistka z IMM. Opinie na temat deweloperów lub konkretnych inwestycji poszukiwane były za pomocą prawie 1,4 tys. wpisów na forach internetowych. Z analizy dyskusji tam prowadzonych wynika jednak, że poszukiwanie informacji na temat rynku pierwotnego w social media skazane jest na niepowodzenie. - Większość opinii jest zła, a pozytywne wpisy natychmiast uznawane są za sponsorowane - wyjaśnia Olszewska.
Według niej fora internetowe doskonale sprawdzają się jako forma skanalizowania frustracji czy niechęci, a negatywne komentarze przykuwają uwagę bardziej niż pozytywne, którym na dodatek zawsze można zarzucić brak autentyczności. - Gdyby internetowe hejterstwo było całkowicie uzasadnione, żaden rozsądny człowiek nie kupiłby mieszkania na pewno w Białołęce, nigdy w życiu od dewelopera - uważa Olszewska. Częścią winy za taki stan rzeczy obciąża... dziennikarzy. - Chociażby o ustawie chroniącej prawa nabywcy często pisali w tonie: "skończą się oszustwa deweloperów", oraz opublikowali wiele tekstów z poradami, jak poradzić sobie w gąszczu nieuczciwych deweloperów i inwestycji skazanych na niepowodzenie - wyjaśnia specjalistka.
Z jej analizy wynika, że internetowym bohaterem roku 2011 był frank szwajcarski. Posiadacze kredytów w tej walucie stworzyli niemal internetowe państwo w państwie. Czarny charakter kredytowej epopei - frank szwajcarski - zagościł w prawie 9,5 tys. przekazów. - Rozemocjonowani internauci analizowali kurs franka, informowali wzajemnie o tym, o ile wzrosła ich miesięczna rata oraz o ile wartość kredytu przekroczyła już wartość nieruchomości - opowiada Olszewska. I dodaje, że zbiorowo rozważano też przewalutowanie kredytów oraz zastanawiano się, jak bardzo opłacalne byłoby wzięcie kredytu przy tak wysokim kursie. Deklaracja "nie stać mnie na spłatę" opublikowana została ponad 4 tys. razy. Niemal tyle samo publikacji dotyczyło tematu "co z kredytem w przypadku rozwodu?"
Z kolei wakacje oraz koniec roku zdominowały zmiany w programie "Rodzina na swoim", w ramach którego państwo dopłaca do kredytu mieszkaniowego. Ta nazwa programu pojawiła się w niemal 26 tys. przekazów. Na temat zmian w warunkach przyznawania dopłat napisano w prawie 12 tys. materiałów, i to w kilku odsłonach: w kontekście singli włączonych do programu - 4 tys. razy, w związku z utrudnieniami w przyznawaniu dopłat - 1,7 tys. razy. Analizy zmian pod kątem rynku warszawskiego pojawiły się w prawie 700 publikacjach. Internauci rozważali m.in., jak daleko od centrum Warszawy znajdują się nieruchomości na tyle tanie, by spełniały warunki programu.
Z kolei dwa słowa - "zdolność kredytowa" - pojawiły się w 33,7 tys. materiałów internetowych. Internauci wzajemnie dopytują się o zdolność oraz poszukują zaufanych doradców kredytowych.
Co ciekawe, analiza pokazała, że zainteresowanie zakupem mieszkań nie spada. W ciągu ostatnich 13 miesięcy fraza "kupuję mieszkanie/chcę kupić mieszkanie/planuję zakup mieszkania" pojawiła się 15,5 tys. razy, przy czym dla samej Warszawy liczba takich publikacji wyniosła ponad 5,5 tys. - Mimo szeroko komentowanych utrudnień w przyznawaniu kredytów zainteresowanie zakupem mieszkania zadeklarowało w styczniu 2012 r. niemal tyle samo osób, co rok wcześniej - informuje Olszewska. - Osoby poszukujące nieruchomości w bardzo niewielu przypadkach wykorzystują zdolność kredytową maksymalnie. W Polsce kształtuje się to na poziomie 10 proc. kredytobiorców. Kilkuprocentowe obniżenie zdolności dla kredytów w złotych nie wpłynęło znacznie na zainteresowanie nimi - wyjaśnia doradca finansowy Filip Chilarzewski.
Instytut przeanalizował w ramach projektu Kompas Social Media ponad 75,8 tys. materiałów na temat nieruchomości, które pojawiły się w sieci od 1 stycznia 2011 r. do 1 lutego 2012 r. Olszewska informuje, że słowa "pośrednik" i "złodziej" pojawiły się razem w ponad 150 publikacjach, a pytanie, "czy warto kupić z pośrednikiem?", pojawiło się ponad 400 razy i niewiele było odpowiedzi, które nadawałyby się do publikacji.
Znaczną część postów na forach z poradami prawnymi stanowią rozważania nad każdym możliwym zapisem z umowy pośrednictwa - głównie w poszukiwaniu jakiejś furtki. W internecie znaleźć też można kilkadziesiąt wątków na forach "jak ominąć pośrednika". Na temat inicjatywy Stop Pośrednikom napisano ponad 40 razy. - Ale choć wiele złego napisano o pośrednikach, deweloperzy i tak mogą im zazdrościć opinii - zdradza specjalistka z IMM. Opinie na temat deweloperów lub konkretnych inwestycji poszukiwane były za pomocą prawie 1,4 tys. wpisów na forach internetowych. Z analizy dyskusji tam prowadzonych wynika jednak, że poszukiwanie informacji na temat rynku pierwotnego w social media skazane jest na niepowodzenie. - Większość opinii jest zła, a pozytywne wpisy natychmiast uznawane są za sponsorowane - wyjaśnia Olszewska.
Według niej fora internetowe doskonale sprawdzają się jako forma skanalizowania frustracji czy niechęci, a negatywne komentarze przykuwają uwagę bardziej niż pozytywne, którym na dodatek zawsze można zarzucić brak autentyczności. - Gdyby internetowe hejterstwo było całkowicie uzasadnione, żaden rozsądny człowiek nie kupiłby mieszkania na pewno w Białołęce, nigdy w życiu od dewelopera - uważa Olszewska. Częścią winy za taki stan rzeczy obciąża... dziennikarzy. - Chociażby o ustawie chroniącej prawa nabywcy często pisali w tonie: "skończą się oszustwa deweloperów", oraz opublikowali wiele tekstów z poradami, jak poradzić sobie w gąszczu nieuczciwych deweloperów i inwestycji skazanych na niepowodzenie - wyjaśnia specjalistka.
Z jej analizy wynika, że internetowym bohaterem roku 2011 był frank szwajcarski. Posiadacze kredytów w tej walucie stworzyli niemal internetowe państwo w państwie. Czarny charakter kredytowej epopei - frank szwajcarski - zagościł w prawie 9,5 tys. przekazów. - Rozemocjonowani internauci analizowali kurs franka, informowali wzajemnie o tym, o ile wzrosła ich miesięczna rata oraz o ile wartość kredytu przekroczyła już wartość nieruchomości - opowiada Olszewska. I dodaje, że zbiorowo rozważano też przewalutowanie kredytów oraz zastanawiano się, jak bardzo opłacalne byłoby wzięcie kredytu przy tak wysokim kursie. Deklaracja "nie stać mnie na spłatę" opublikowana została ponad 4 tys. razy. Niemal tyle samo publikacji dotyczyło tematu "co z kredytem w przypadku rozwodu?"
Z kolei wakacje oraz koniec roku zdominowały zmiany w programie "Rodzina na swoim", w ramach którego państwo dopłaca do kredytu mieszkaniowego. Ta nazwa programu pojawiła się w niemal 26 tys. przekazów. Na temat zmian w warunkach przyznawania dopłat napisano w prawie 12 tys. materiałów, i to w kilku odsłonach: w kontekście singli włączonych do programu - 4 tys. razy, w związku z utrudnieniami w przyznawaniu dopłat - 1,7 tys. razy. Analizy zmian pod kątem rynku warszawskiego pojawiły się w prawie 700 publikacjach. Internauci rozważali m.in., jak daleko od centrum Warszawy znajdują się nieruchomości na tyle tanie, by spełniały warunki programu.
Z kolei dwa słowa - "zdolność kredytowa" - pojawiły się w 33,7 tys. materiałów internetowych. Internauci wzajemnie dopytują się o zdolność oraz poszukują zaufanych doradców kredytowych.
Co ciekawe, analiza pokazała, że zainteresowanie zakupem mieszkań nie spada. W ciągu ostatnich 13 miesięcy fraza "kupuję mieszkanie/chcę kupić mieszkanie/planuję zakup mieszkania" pojawiła się 15,5 tys. razy, przy czym dla samej Warszawy liczba takich publikacji wyniosła ponad 5,5 tys. - Mimo szeroko komentowanych utrudnień w przyznawaniu kredytów zainteresowanie zakupem mieszkania zadeklarowało w styczniu 2012 r. niemal tyle samo osób, co rok wcześniej - informuje Olszewska. - Osoby poszukujące nieruchomości w bardzo niewielu przypadkach wykorzystują zdolność kredytową maksymalnie. W Polsce kształtuje się to na poziomie 10 proc. kredytobiorców. Kilkuprocentowe obniżenie zdolności dla kredytów w złotych nie wpłynęło znacznie na zainteresowanie nimi - wyjaśnia doradca finansowy Filip Chilarzewski.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (2)
Zainteresowanie nie spada - gorzej z tymi co rzeczywiście to mieszkanie kupili na rozsądnych warunkach. Teraz chyba jest najlepszy okres na zakup, ponoć ceny mają jeszcze spaść. Pytanie, czy każdego będzie stać na kredyt?
No nie ma co się dziwić. Ja miałam już wstępną zdolność kredytową w getinie wyliczona, wiedziałam czego suzkam, ile ma mieć pokoi, na jakim osiedlu a pośrednik pokazywał mi ciągle jak na złość coś co całkowicie odbiegało od moich oczekiwań. Ostatecznie sama znalazłam i oszczędziłam kasę z prowizji i nerwy czywiśćie.