Transmisje meczów Euro w pubach? Tylko z licencją
2012-02-13
Właściciele pubów, którzy chcą się dorobić na wyświetlaniu meczów podczas Euro 2012, muszą wziąć pod uwagę ograniczenia UEFA. Federacja zabrania używania nazw i logo Euro oraz wymaga licencji na transmisje publiczne.
Fot. Grazyna Makara / Agencja Ga
2006 r., kibice w pubie Boogie Woogie oglądają mecz Polska - Ekwador
+ zobacz powiększenie
Wielu krakowian będzie chciało obejrzeć rozgrywki Euro 2012 na dużym ekranie. Z taką ofertą wystartują w czerwcu właściciele lokali rozrywkowych, jednak zanim to zrobią, muszą uzyskać licencję na publiczne komercyjne transmisje meczów przydzielaną przez UEFA. Pokazy komercyjne to takie, które wiążą się np. ze sprzedażą żywności i napojów, sponsoringiem lub pobieraniem opłaty za wstęp.
Z uzyskaniem pozwolenia wiąże się opłata licencyjna. W zależności od wielkości ekranu trzeba będzie zapłacić od 35 do 65 euro, z tym że w Polsce i na Ukrainie obowiązywać będzie 50 proc. zniżki od opłat.
Nie wszyscy w Krakowie wiedzą o wymogu licencji. Grzegorz Łuszkiewicz, który specjalnie na Euro otwiera lokal przy Rynku Głównym, nic o niej nie słyszał. Planuje montaż 10-metrowego ekranu, na którym kibice będą mogli oglądać mecze. Opłata licencyjna jest według niego niczym w porównaniu z planowanym zarobkiem. - To nie są żadne koszty. Wiadomo, że na transmisjach człowiek zarabia. Gdyby trzeba było płacić 35 euro za jeden mecz, to dopiero wówczas byłby poważny wydatek - przekonuje. Licencji nie będą wymagały jedynie pokazy, które obejrzy mniej niż 150 osób na ekranie mniejszym niż 6 m kw., bez sponsorów i bez opłaty za wstęp.
Kontrolę pod kątem posiadania licencji będzie sprawować policja. Jednak - jak mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji - nalotów na puby nie będzie. - Jeśli otrzymamy sygnał o nieprawidłowościach lub ustalimy je na podstawie własnych informacji, rozpoczniemy czynności w określonej sprawie - zapowiada.
Przedsiębiorcy liczą, że Euro przyciągnie do ich lokali rzesze klientów, ale swojej oferty nie będą mogli reklamować na podstawie znaków towarowych zastrzeżonych przez UEFA. Oznacza to, że na ich plakatach czy wywieszkach nie będą mogły znaleźć się nazwy takie jak "Euro 2012" czy "Polska Ukraina 2012" ani logo turnieju. - Sądzę, że 90 proc. właścicieli pubów będzie używać nazwy "Euro 2012". Będzie to tak powszechne, że nie sądzę, by było ścigane - uważa Łuszkiewicz. Zakaz można łatwo ominąć, używając materiałów reklamowych oficjalnych sponsorów imprezy, takich jak Coca-Cola czy Carlsberg, którzy mają prawo korzystać z zastrzeżonych przez UEFA znaków.
Dla miejsc, do których kibice zwyczajowo przychodzą oglądać mecze, zakaz ten to jednak żadna szkoda. - Ludzie wiedzą, że jak jest jakieś duże wydarzenie piłkarskie, to u nas można je obejrzeć, więc brak oficjalnych nazw i znaków nie przeszkodzi reklamie oferty - mówi Jolanta Smoszna z krakowskiego Multikina. Bywa, że w tym multipleksie sportowe wydarzenia ogląda ponad 500 osób. Podczas Euro zainteresowanie zapewne wzrośnie. - Jeśli kibiców będzie więcej, transmisję rozbijemy na dwie sale - kończy Smoszna.
Z uzyskaniem pozwolenia wiąże się opłata licencyjna. W zależności od wielkości ekranu trzeba będzie zapłacić od 35 do 65 euro, z tym że w Polsce i na Ukrainie obowiązywać będzie 50 proc. zniżki od opłat.
Nie wszyscy w Krakowie wiedzą o wymogu licencji. Grzegorz Łuszkiewicz, który specjalnie na Euro otwiera lokal przy Rynku Głównym, nic o niej nie słyszał. Planuje montaż 10-metrowego ekranu, na którym kibice będą mogli oglądać mecze. Opłata licencyjna jest według niego niczym w porównaniu z planowanym zarobkiem. - To nie są żadne koszty. Wiadomo, że na transmisjach człowiek zarabia. Gdyby trzeba było płacić 35 euro za jeden mecz, to dopiero wówczas byłby poważny wydatek - przekonuje. Licencji nie będą wymagały jedynie pokazy, które obejrzy mniej niż 150 osób na ekranie mniejszym niż 6 m kw., bez sponsorów i bez opłaty za wstęp.
Kontrolę pod kątem posiadania licencji będzie sprawować policja. Jednak - jak mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji - nalotów na puby nie będzie. - Jeśli otrzymamy sygnał o nieprawidłowościach lub ustalimy je na podstawie własnych informacji, rozpoczniemy czynności w określonej sprawie - zapowiada.
Przedsiębiorcy liczą, że Euro przyciągnie do ich lokali rzesze klientów, ale swojej oferty nie będą mogli reklamować na podstawie znaków towarowych zastrzeżonych przez UEFA. Oznacza to, że na ich plakatach czy wywieszkach nie będą mogły znaleźć się nazwy takie jak "Euro 2012" czy "Polska Ukraina 2012" ani logo turnieju. - Sądzę, że 90 proc. właścicieli pubów będzie używać nazwy "Euro 2012". Będzie to tak powszechne, że nie sądzę, by było ścigane - uważa Łuszkiewicz. Zakaz można łatwo ominąć, używając materiałów reklamowych oficjalnych sponsorów imprezy, takich jak Coca-Cola czy Carlsberg, którzy mają prawo korzystać z zastrzeżonych przez UEFA znaków.
Dla miejsc, do których kibice zwyczajowo przychodzą oglądać mecze, zakaz ten to jednak żadna szkoda. - Ludzie wiedzą, że jak jest jakieś duże wydarzenie piłkarskie, to u nas można je obejrzeć, więc brak oficjalnych nazw i znaków nie przeszkodzi reklamie oferty - mówi Jolanta Smoszna z krakowskiego Multikina. Bywa, że w tym multipleksie sportowe wydarzenia ogląda ponad 500 osób. Podczas Euro zainteresowanie zapewne wzrośnie. - Jeśli kibiców będzie więcej, transmisję rozbijemy na dwie sale - kończy Smoszna.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo

Komentarze (1)
„Obejrzyjcie u nas UEROpa 2012 z Czarnkowem i Witnicą” i UEFA może naskoczyć.