Wiadomości biznesowe > 

Uwaga z pracą dla rodziny, bo może prowadzić do patologii

Tomasz Głogowski

2012-02-13

Związkowcy coraz częściej zaczynają domagać się zapisów, by pierwszeństwo w zatrudnieniu mieli członkowie rodzin obecnych pracowników. Jeżeli właściciel prywatnej firmy się na to godzi, to OK. Gorzej, gdyby takie zapisy zaczęły pojawić się w spółkach Skarbu Państwa czy tam, gdzie udziały mają gminy. Stąd już tylko krok do patologii - pisze Tomasz Głogowski

fot. Marcin Tomalka / Agencja Gazeta

W fabryce Fiata związkowcy wywalczyli zapis, że jeżeli kandydaci posiadają takie same kwalifikacje, to pierwszeństwo w zatrudnieniu mają członkowie rodzin obecnych pracowników
+ zobacz powiększenie

Od lat podobne zasady istnieją m.in. w fabryce Fiata, gdzie związkowcy wywalczyli zapis, że jeżeli kandydaci posiadają takie same kwalifikacje, to pierwszeństwo w zatrudnieniu mają członkowie rodzin obecnych pracowników. Firma chętnie przystaje na takie zasady, bo wychodzi z założenia, że taki pracownik lepiej przykłada się do swoich obowiązków. Nie chce zawieść brata, ojca czy wujka, którzy polecili go na dane stanowisko i w ten sposób wzięli za niego pewną odpowiedzialność. Przy wciąż wysokim bezrobociu, gdy stały etat to marzenie wielu osób, takie zasady wzbudzają kontrowersje.

Ale okazuje się, że coraz częściej tą samą drogą chcą podążać inni. Związkowcy z kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, którą od Kompanii Węglowej kupił czeski koncern energetyczny, chcą, aby zapis o "pierwszeństwie dla członków rodzin" znalazł się w negocjowanym właśnie zbiorowym układzie pracy. W zasadzie byłaby to tylko formalność, bo już teraz synowie czy bracia obecnych górników Silesii mają przy zatrudnieniu pierwszeństwo. Górnicy wywalczyli to sobie, gdy kopalnia przechodziła w ręce czeskiego inwestora, i twardo pilnują przestrzegania tej zasady.

- Stajemy się trochę taką firmą rodzinną, ale nie ma w tym nic złego. Lepiej i bezpieczniej pracuje się z ludźmi, których się zna i którym się ufa - przekonuje Dariusz Dudek, szef zakładowej "Solidarności". Dodaje, że akurat górnicy z Silesii mają prawo domagać się takich zapisów. To w dużej mierze załoga kopalni znalazła prywatnego, czeskiego inwestora i bez stworzenia spółki pracowniczej zakład prawdopodobnie by już nie istniał.

Czy preferencje dla członków rodzin to dobre i przede wszystkim moralne rozwiązanie? Jeżeli ma miejsce w prywatnej firmie i właściciel przystaje na takie zasady, to OK. Gorzej, gdy takie zapisy pojawiają się w spółkach Skarbu Państwa albo tam, gdzie udziały mają gminy. Już teraz w wielu śląskich zakładach, elektrowniach, hutach czy spółkach komunalnych członkowie rodzin pracowników mają preferencje. Czasem jest to zapis oficjalny, częściej odbywa się to jednak na zasadzie nieformalnej umowy pomiędzy związkami zawodowymi a pracodawcą. Niestety, stąd już tylko krok do patologii, takiej jaką niedawno odkrył NIK w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Kontrola wykazała, że PAŻP to prawdziwa firma "rodzinna": 75 proc. pracowników nosiło takie same nazwiska albo deklarowało takie samo miejsce zamieszkania.

Zobacz więcej na temat:

praca
Udostępnij link: Facebook

Komentarze (45)

  • ado43 | 3 miesiące temu

    Czyli jednak będzie u nas druga Grecja...

  • Gosc: darwin | 3 miesiące temu

    to się tak fachowo nazywa: chów wsobny

Najnowsze wiadomości