Ceny gazu na Białorusi pod dyktando Gazpromu
Gazprom może bez ograniczeń podnosić ceny gazu dla białoruskich firm.- To droga do ich bankructwa i przejęciaprzez rosyjski kapitał - alarmuje opozycja.
Pod koniec kwietnia weszła w życie decyzja białoruskiego ministerstwa gospodarki znosząca ograniczenia w wysokości cen gazu dla firm oraz indywidualnych przedsiębiorców. W ten sposób po raz pierwszy w historii Białorusi państwo zrezygnowało całkowicie z regulowania cen gazu dla tej grupy odbiorców, którzy w tym roku nie mogli płacić drożej niż 275 dol. za 1000 m sześc. "błękitnego paliwa".
Decyzję ogłoszono po ratyfikacji na początku kwietnia przez białoruski parlament umów rządów Białorusi iRosji o przejęciu kontroli przez Gazprom nad białoruskim monopolistą gazowym Biełtransgaz. Umowę podpisano pod koniec listopada zeszłego roku i już kilka dni później rosyjski koncern został jedynym właścicielem białoruskiej firmy.
W zamian w tym roku Gazprom ma sprzedawać Białorusi 1000 m sześc. gazu za 165,5 dol., o ponad jedną trzecią taniej niż w dotychczasowym kontrakcie. Ale mniejsze zyski z eksportu rosyjski koncern może sobie powetować większymi zyskami ze sprzedaży gazu białoruskim firmom.
Opozycyjna partia Białoruski Front Ludowy (BNF) ostro skrytykowała tę decyzję. "Faktycznie teraz Gazprom (czyli rząd Federacji Rosyjskiej) będzie decydować, po jakich cenach dostarczać gaz białoruskim odbiorcom. To pozwoli rosyjskiemu kapitałowi we wrogi sposób przejmować białoruskie przedsiębiorstwa, które rokują duże perspektywy, doprowadzając je do bankructwa wysokimi cenami nośników energii" - oświadczył BNF.
Partia ta podkreśla, że przekazanie takiej władzy Gazpromowi zagraża gospodarczej i politycznej niezależności kraju.
- Teraz Miller i Putin będą decydować, które białoruskie zakłady przemysłowe będą dalej płynąć, a które utoną, ustalając dla różnych odbiorców różne ceny gazu - uważa białoruski publicysta Jurij Dubina, mając na myśli szefa Gazpromu Aleksieja Millera iprezydenta Rosji Władimira Putina. - W ten sposób Kreml będzie mógł przejmować interesujące go firmy, i to zachowując przyzwoite oblicze: przecież oddamy potrzebne im firmy za długi - dodał Dubina cytowany przez portal Narodnyje Novosti.
Decyzję ogłoszono po ratyfikacji na początku kwietnia przez białoruski parlament umów rządów Białorusi iRosji o przejęciu kontroli przez Gazprom nad białoruskim monopolistą gazowym Biełtransgaz. Umowę podpisano pod koniec listopada zeszłego roku i już kilka dni później rosyjski koncern został jedynym właścicielem białoruskiej firmy.
W zamian w tym roku Gazprom ma sprzedawać Białorusi 1000 m sześc. gazu za 165,5 dol., o ponad jedną trzecią taniej niż w dotychczasowym kontrakcie. Ale mniejsze zyski z eksportu rosyjski koncern może sobie powetować większymi zyskami ze sprzedaży gazu białoruskim firmom.
Opozycyjna partia Białoruski Front Ludowy (BNF) ostro skrytykowała tę decyzję. "Faktycznie teraz Gazprom (czyli rząd Federacji Rosyjskiej) będzie decydować, po jakich cenach dostarczać gaz białoruskim odbiorcom. To pozwoli rosyjskiemu kapitałowi we wrogi sposób przejmować białoruskie przedsiębiorstwa, które rokują duże perspektywy, doprowadzając je do bankructwa wysokimi cenami nośników energii" - oświadczył BNF.
Partia ta podkreśla, że przekazanie takiej władzy Gazpromowi zagraża gospodarczej i politycznej niezależności kraju.
- Teraz Miller i Putin będą decydować, które białoruskie zakłady przemysłowe będą dalej płynąć, a które utoną, ustalając dla różnych odbiorców różne ceny gazu - uważa białoruski publicysta Jurij Dubina, mając na myśli szefa Gazpromu Aleksieja Millera iprezydenta Rosji Władimira Putina. - W ten sposób Kreml będzie mógł przejmować interesujące go firmy, i to zachowując przyzwoite oblicze: przecież oddamy potrzebne im firmy za długi - dodał Dubina cytowany przez portal Narodnyje Novosti.
Podziel się: Facebook




















