Rekomendacja S, czyli koniec ery kredytów walutowych
2010-07-30
"Szanowni klienci! Informujemy, że od dzisiaj kredytów hipotecznych w walutach obcych nie udzielamy. Za utrudnienia przepraszamy". Już niedługo kartkę o takiej treści będzie musiało wywiesić co najmniej kilka, jak nie kilkanaście banków
Stopy procentowe bez zmian
Powód? Komisja Nadzoru Finansowego chce, by w portfelach banków kredyty hipoteczne w walutach obcych nie przekraczały 50 proc. całkowitej wartości kredytów hipotecznych. Na przykład, jeśli bank udzielił kredytów o wartości 1 mld zł, to te w walutach nie mogą przekroczyć 500 mln zł. Taki zapis znalazł się w projekcie nowelizacji Rekomendacji S (dokładnie chodzi o punkt 2.3.7).
Bankowcy są zszokowani. W praktyce oznacza to, że kilka banków praktycznie od zaraz musi zakręcić kurek z kredytami walutowymi, bo już dzisiaj udział kredytów walutowych w ich portfelach grubo przekracza 50 proc.: np. w DnB Nord jest to około 97 proc., w Deutsche Banku PBC ponad 80 proc., w Raiffeisen Banku 75 proc., a w mBanku i MultiBanku 73 proc. (kredyty detaliczne). W BNP Paribas Fortis poziom ten wynosi nieco ponad 60 proc., ale w samych kredytach hipotecznych - aż 87 proc. Portfele obciążone kredytami w walutach mają też m.in. Nordea Bank, Kredyt Bank czy Bank BPH. Dla całego rynku ten poziom wynosi ponad 63 proc.!
Jak dowiedziała się "Gazeta", Komisja chce, by limit 50 proc. dotyczył wszystkich, a nie tylko nowo udzielonych kredytów. Jeśli więc jakiś bank do tej pory za dużo pożyczył we frankach czy euro, to w pierwszej kolejności musi przestać udzielać kredytów w walutach. - Dojście do bezpiecznego poziomu może się odbywać na różne sposoby, np. poprzez zwiększenie akcji kredytowej w złotych - tłumaczy Marta Chmielewska-Racławska, rzeczniczka KNF. Dodaje jednak, że Komisja da bankom czas na dostosowanie się do nowych zaleceń.
Czemu KNF gra aż tak ostro? Bo uważa, że Polacy za dużo pożyczyli w walutach obcych i sytuacja staje się niebezpieczna. - W czasie głębokiego kryzysu w krajach skandynawskich z przełomu lat 80. i 90., gdzie jedną z przyczyn była ekspansja kredytów dewizowych, udział ten był niższy i wynosił w Szwecji blisko 50 proc., a w Finlandii ponad 40 proc. - tłumaczy Chmielewska-Racławska. Dodaje, że na większości dojrzałych rynków kredyty hipoteczne w walucie praktycznie nie istnieją. - Uważamy, że połowa portfela w przypadku polskiego rynku jest tym minimalnym bezpiecznym poziomem - zaznacza.
Banki, które nie osiągnęły poziomu 50 proc. w walutach, ale się do niego zbliżają, będą musiały z kolei zniechęcać klientów. Kredytu w euro nie dostaną osoby dobrze sytuowane, akceptujące ryzyko walutowe, a nawet ci, którzy zarabiają w walutach obcych. Jak bank odmówi kredytu? - Będziemy musieli jeszcze bardziej podwyższyć wymaganą zdolność kredytową albo cenę kredytu, a w ostateczności wycofać kredyty walutowe z oferty - mówi osoba z banku chcąca zachować anonimowość.
Z propozycji KNF niezadowolony jest też Związek Banków Polskich. - Nie rozumiemy, z czego wynika tak ostre podejście KNF. Kredyty walutowe są ryzykowne i banki powinny udzielać ich, stosując odpowiednie bufory bezpieczeństwa, ale nie rozumiemy, dlaczego Komisja chce ich zakazać. Taki zapis w praktyce może bowiem oznaczać konieczność wycofania kredytów walutowych z oferty banków - mówi Joanna Tylińska, doradca prezesa ZBP.
Nowelizacja Rekomendacji S jest jeszcze w fazie projektu. W najbliższych dniach ZBP spotka się w tej sprawie z przedstawicielami banków. Na ewentualne uwagi KNF czeka do 11 sierpnia.
Czytaj komentarz Macieja Samcika:Nadzór chce ciąć równo z trawą
Bankowcy są zszokowani. W praktyce oznacza to, że kilka banków praktycznie od zaraz musi zakręcić kurek z kredytami walutowymi, bo już dzisiaj udział kredytów walutowych w ich portfelach grubo przekracza 50 proc.: np. w DnB Nord jest to około 97 proc., w Deutsche Banku PBC ponad 80 proc., w Raiffeisen Banku 75 proc., a w mBanku i MultiBanku 73 proc. (kredyty detaliczne). W BNP Paribas Fortis poziom ten wynosi nieco ponad 60 proc., ale w samych kredytach hipotecznych - aż 87 proc. Portfele obciążone kredytami w walutach mają też m.in. Nordea Bank, Kredyt Bank czy Bank BPH. Dla całego rynku ten poziom wynosi ponad 63 proc.!
Jak dowiedziała się "Gazeta", Komisja chce, by limit 50 proc. dotyczył wszystkich, a nie tylko nowo udzielonych kredytów. Jeśli więc jakiś bank do tej pory za dużo pożyczył we frankach czy euro, to w pierwszej kolejności musi przestać udzielać kredytów w walutach. - Dojście do bezpiecznego poziomu może się odbywać na różne sposoby, np. poprzez zwiększenie akcji kredytowej w złotych - tłumaczy Marta Chmielewska-Racławska, rzeczniczka KNF. Dodaje jednak, że Komisja da bankom czas na dostosowanie się do nowych zaleceń.
Czemu KNF gra aż tak ostro? Bo uważa, że Polacy za dużo pożyczyli w walutach obcych i sytuacja staje się niebezpieczna. - W czasie głębokiego kryzysu w krajach skandynawskich z przełomu lat 80. i 90., gdzie jedną z przyczyn była ekspansja kredytów dewizowych, udział ten był niższy i wynosił w Szwecji blisko 50 proc., a w Finlandii ponad 40 proc. - tłumaczy Chmielewska-Racławska. Dodaje, że na większości dojrzałych rynków kredyty hipoteczne w walucie praktycznie nie istnieją. - Uważamy, że połowa portfela w przypadku polskiego rynku jest tym minimalnym bezpiecznym poziomem - zaznacza.
Banki, które nie osiągnęły poziomu 50 proc. w walutach, ale się do niego zbliżają, będą musiały z kolei zniechęcać klientów. Kredytu w euro nie dostaną osoby dobrze sytuowane, akceptujące ryzyko walutowe, a nawet ci, którzy zarabiają w walutach obcych. Jak bank odmówi kredytu? - Będziemy musieli jeszcze bardziej podwyższyć wymaganą zdolność kredytową albo cenę kredytu, a w ostateczności wycofać kredyty walutowe z oferty - mówi osoba z banku chcąca zachować anonimowość.
Z propozycji KNF niezadowolony jest też Związek Banków Polskich. - Nie rozumiemy, z czego wynika tak ostre podejście KNF. Kredyty walutowe są ryzykowne i banki powinny udzielać ich, stosując odpowiednie bufory bezpieczeństwa, ale nie rozumiemy, dlaczego Komisja chce ich zakazać. Taki zapis w praktyce może bowiem oznaczać konieczność wycofania kredytów walutowych z oferty banków - mówi Joanna Tylińska, doradca prezesa ZBP.
Nowelizacja Rekomendacji S jest jeszcze w fazie projektu. W najbliższych dniach ZBP spotka się w tej sprawie z przedstawicielami banków. Na ewentualne uwagi KNF czeka do 11 sierpnia.
Czytaj komentarz Macieja Samcika:Nadzór chce ciąć równo z trawą
Najnowsze wiadomości
-
Volkswagen chce być numerem jeden na świecie
-
Roubini: W wypadku recesji waluty będą lepsze niż złoto
-
W piątek na lotnisku zaczyna się operacja wrześniowa
-
UEFA: Koncepcja stadionu nieprzemyślana
-
Czy piekarz rozdający chleb był oszustem podatkowym?
-
Nowa droga odkorkuje Łódź i wyprowadzi auta na A1
-
Gaz łupkowy. Skończyli wiercić na Lubelszczyźnie
-
Przebudowa DK 1. Będzie horror, później raj i estakada
-
Klienci wpuszczeni przez bank na minę zaatakują nagraniami rozmów
-
Volkswagen idzie w Rosji do GAZ-a. Nie starcza mu mocy produkcyjnych
