Bezrobocie po duńsku. 'Dam nagrodę temu, kto mnie zatrudni'
2010-08-30
Znana z najhojniejszego na świecie systemu przywilejów socjalnych Dania przykręca śrubę. I skraca okres wypłacania zasiłków dla bezrobotnych... z czterech do dwóch lat.
Fot. KELD NAVNTOFT ASSOCIATED PRESS
W ostatniej dekadzie w Danii było o 40 proc. mniej strajków niż w latach 90. - obliczyli duńscy pracodawcy. Jeden z największych strajków wybuchł w 1998 r. Wzięło
w nim udział 450 tys. związkowców. Strajkujący domagali się tygodnia wolnego, parlament zgodził się na dwa dni. Na zdjęciu: protest przed parlamentem w 1998 r.
+ zobacz powiększenie
W ciągu ostatniego roku bezrobocie w 5,5-milionowej Danii podwoiło się i obecnie wynosi 4,2 proc. By znaleźć zajęcie, Duńczycy chwytają się coraz bardziej desperackich metod. Portal Avisen.dk opisał historię Jana Ferrari Koburga z Odense na duńskiej wyspie Fionia, którego tak zmęczyło bezrobocie, że postanowił ufundować nagrodę dla pracodawcy, który zgodzi się go zatrudnić. Wcześniej pracował w firmie poligraficznej. Stracił zajęcie, bo firma przeniosła produkcję do Wietnamu.
52-letni Jan opowiada, że w ciągu 16 miesięcy pozostawania na zasiłku próbował zatrudnić się jako kościelny, pomoc pedagogiczna, pogromca szkodników, fotograf, grafik. - Bez rezultatu - mówi. - Przeszukałem wszystko między niebem a ziemią, straciłem mnóstwo energii i nic. Postanowiłem zastosować alternatywną metodę.
Jan ufundował nagrodę w wysokości 5 tys. koron (ok. 2,65 tys. zł) dla tego pracodawcy, który da mu zatrudnienie w branży graficznej. Jeśli propozycja przyjdzie z innej branży, nagroda będzie niższa - 3 tys. koron (ok. 1,6 tys. zł). Jan stawia jednak warunek: praca musi być na pełen etat, w Odense lub na jego peryferiach.
- Może to niezwykłe reklamować się w ten sposób, ale bezrobocie naprawdę mnie zmęczyło, zepsuło mi humor, choć z natury jestem optymistą - opowiada Jan. - Ustaliliśmy z żoną, że trzeba sięgnąć po bardziej ofensywne środki.
Jan obiecuje wypłacić nagrodę po trzech miesiącach pracy, o ile pracodawca tyle z nim wytrzyma i przedłuży umowę.
Praca z Facebooka
A jeszcze dwa lata temu firmy dawały nagrody tym, którzy zgodziliby się u nich pracować. Nawet 40 tys. koron (ok. 21 tys. zł)!
Przyszedł kryzys i sytuacja się odwróciła. W maju tego roku w portalu społecznościowym Facebook pojawiło się następujące ogłoszenie: "Nie zwlekaj, weź 2 tys. koron (ok. 1 tys. zł) i daj mi pracę! Pospiesz się, nim twój kolega wpadnie na ten sam pomysł!".
- Byłem w głębokiej depresji - tłumaczy autor anonsu, bezrobotny producent telewizyjny Daniel V. Johansen. - Wcale nie poprawia mi humoru to, że mnóstwo ludzi na Facebooku dowie się, że tak desperacko szukam pracy. Jestem jednak gotów schować dumę do kieszeni, zapłacić nagrodę, byle dostać jakieś zajęcie.
Strategia Daniela przyniosła rezultaty. Kolega ze studiów polecił go jednej ze stacji telewizyjnych. Ta dała Danielowi czteromiesięczne zlecenie, a uczynny kolega zainkasował nagrodę. - Koledze zajęło pięć minut, żeby zadzwonić, do kogo trzeba w telewizji. Opłaciło się jemu i mnie - cieszy się Daniel.
- Kryzys spowodował, że ludzie pozbyli się wstydu i wykorzystują każdy sposób, żeby znaleźć pracę. Bycie bezrobotnym przestało być tematem tabu - mówi Nikolaj Henum z Virrkom.dk, firmy monitorującej rynek pracy.
Bezrobotny pomocnik murarza Mikkel Andersson również dał ogłoszenie na Facebooku. "Znasz murarza, który potrzebuje pomocnika? Daj mu mój numer telefonu" - napisał. Nagroda: 500 koron (ok. 265 zł). Tydzień później już pracował.
Źle się dzieje w państwie duńskim
Połowa wszystkich bezrobotnych to ludzie przed trzydziestką. Niemal co dziesiąty młody Duńczyk szuka pracy. Równie wysoki wskaźnik bezrobocia (ok. 9 proc.) utrzymuje się wśród niewykwalifikowanych robotników. Związkowcy skarżą się, że rząd zaczyna oszczędzać na szkoleniach i kursach. Zamiast 80 tygodni na naukę dla niewykwalifikowanego bezrobotnego, proponuje 40, przy równoczesnym obcięciu zasiłku o 20 proc.
Maksymalna wysokość zasiłku dla bezrobotnych to 16 tys. koron brutto. Po zapłaceniu 40-proc. podatku, na czysto zostaje ok. 9,5 tys. koron (ok. 5 tys. zł) miesięcznie. Z pozoru dużo, choć trzeba pamiętać, że koszty utrzymania w Danii należą do najwyższych w Europie.
Aby otrzymać zasiłek, trzeba przepracować 1924 godziny w ciągu trzech lat (duński tydzień pracy liczy 37 godzin, a więc wymagana liczba godzin to jeden rok pracy). Na bezrobotnych czekają różne formy wsparcia: darmowe kursy, szkolenia, rozmowy z psychologami, tymczasowa praca (często jednak poniżej kwalifikacji i za marne wynagrodzenie), póki nie znajdzie się coś bardziej odpowiedniego.
Jens Petersen, bezrobotny inżynier z 33-letnim doświadczeniem, został zakwalifikowany do programu wspomagania zawodowego. W ramach "aktywizacji" zawodowej dostał ofertę pracy jako... ogrodnik. - Żadnej pracy się nie boję i każdą podejmę, ale oczekiwałem czegoś więcej - mówi Jens.
Zasiłek? Najpierw sprzedaj mieszkanie
- Cztery lata zasiłku to luksus, na jaki nie możemy sobie dłużej pozwolić - twierdzi rząd premiera Larsa Loekke Rasmussena. Według ostrożnych szacunków po wejściu w życie nowych przepisów ze 120-tysięcznej rzeszy duńskich bezrobotnych 15 tys. może zostać bez pomocy. Reforma najsilniej uderzy w pracowników bez kwalifikacji.
- Co trzeci bezrobotny zarejestrowany w naszym związku może stracić zasiłek - ostrzegają szefowie 3F, związku zawodowego zrzeszającego takich robotników. - Jeśli bezrobotny ma dom lub mieszkanie, nie może liczyć na żadną pomoc ze strony gminy. To dla niego ekonomiczna katastrofa.
W czym rzecz? Duńskie państwo opiekuńcze chętnie pomaga w kłopotach, ale tylko tym, którzy faktycznie nic nie mają. Jeśli w tarapaty finansowe popadnie właściciel domu lub mieszkania, gmina w pierwszej kolejności każe mu sprzedać nieruchomość. - Dlatego nie mam nic na własność - mówi Ludwika Christensen, Dunka polskiego pochodzenia. - Gdy zabraknie mi na czynsz za moje lokatorskie M, gmina mi pomoże. W przeciwnym razie musiałabym się wyprzedawać.
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Kryzys nie oszczędził rynku nieruchomości. Ceny spadły, a czas sprzedaży się wydłużył. Według duńskich pośredników sprzedaż niedużego mieszkania trwa średnio 110 dni, drogie wille sprzedają się rok i dłużej.
Działacze związkowi ostrzegają, że skrócenie okresu zasiłkowego może zmusić bezrobotnych do zadłużania się, obciążania hipotek kredytami bankowymi, pozbywania samochodów lub innych wartościowych rzeczy, które gromadzili latami.
Poszukaj pracy za granicą
Jeśli ktoś uważa, że propozycje pracy w Danii są mało interesujące, może wziąć swój zasiłek i wyjechać za granicę, by tam szukać zajęcia. Warunek: minimum cztery tygodnie na bezrobociu, zaś poszukiwania nie mogą trwać dłużej niż trzy miesiące. Przedłużenie pobytu grozi utratą zasiłku.
Z danych duńskiego ministerstwa pracy wynika, że rośnie liczba Duńczyków, którzy szukają pracy w innych krajach. Decydują się na to głównie młodzi ludzie z wyższym wykształceniem. W 2008 r. było 626 takich osób, w 2009 r. o jedną trzecią więcej, zaś w pierwszym półroczu tego roku za pracą wyjechało 385 osób.
Najpopularniejszy kierunek wyjazdów to Anglia (8 proc. bezrobocia). W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku wyjechało tam 74 duńskich bezrobotnych. Tylko dziesięciu duńskich bezrobotnych wybrało Holandię (4 proc. bezrobocia), siedmiu zaś Austrię (5 proc. bezrobocia).
50 osób wybrało Hiszpanię. Pytani, jak oceniają swoje szanse w kraju z ponad 20-proc. bezrobociem, odpowiadali, że trudy poszukiwań pracy będzie im rekompensował klimat (280 słonecznych dni w roku, średnia temperatura 19 st.).
52-letni Jan opowiada, że w ciągu 16 miesięcy pozostawania na zasiłku próbował zatrudnić się jako kościelny, pomoc pedagogiczna, pogromca szkodników, fotograf, grafik. - Bez rezultatu - mówi. - Przeszukałem wszystko między niebem a ziemią, straciłem mnóstwo energii i nic. Postanowiłem zastosować alternatywną metodę.
Jan ufundował nagrodę w wysokości 5 tys. koron (ok. 2,65 tys. zł) dla tego pracodawcy, który da mu zatrudnienie w branży graficznej. Jeśli propozycja przyjdzie z innej branży, nagroda będzie niższa - 3 tys. koron (ok. 1,6 tys. zł). Jan stawia jednak warunek: praca musi być na pełen etat, w Odense lub na jego peryferiach.
- Może to niezwykłe reklamować się w ten sposób, ale bezrobocie naprawdę mnie zmęczyło, zepsuło mi humor, choć z natury jestem optymistą - opowiada Jan. - Ustaliliśmy z żoną, że trzeba sięgnąć po bardziej ofensywne środki.
Jan obiecuje wypłacić nagrodę po trzech miesiącach pracy, o ile pracodawca tyle z nim wytrzyma i przedłuży umowę.
Praca z Facebooka
A jeszcze dwa lata temu firmy dawały nagrody tym, którzy zgodziliby się u nich pracować. Nawet 40 tys. koron (ok. 21 tys. zł)!
Przyszedł kryzys i sytuacja się odwróciła. W maju tego roku w portalu społecznościowym Facebook pojawiło się następujące ogłoszenie: "Nie zwlekaj, weź 2 tys. koron (ok. 1 tys. zł) i daj mi pracę! Pospiesz się, nim twój kolega wpadnie na ten sam pomysł!".
- Byłem w głębokiej depresji - tłumaczy autor anonsu, bezrobotny producent telewizyjny Daniel V. Johansen. - Wcale nie poprawia mi humoru to, że mnóstwo ludzi na Facebooku dowie się, że tak desperacko szukam pracy. Jestem jednak gotów schować dumę do kieszeni, zapłacić nagrodę, byle dostać jakieś zajęcie.
Strategia Daniela przyniosła rezultaty. Kolega ze studiów polecił go jednej ze stacji telewizyjnych. Ta dała Danielowi czteromiesięczne zlecenie, a uczynny kolega zainkasował nagrodę. - Koledze zajęło pięć minut, żeby zadzwonić, do kogo trzeba w telewizji. Opłaciło się jemu i mnie - cieszy się Daniel.
- Kryzys spowodował, że ludzie pozbyli się wstydu i wykorzystują każdy sposób, żeby znaleźć pracę. Bycie bezrobotnym przestało być tematem tabu - mówi Nikolaj Henum z Virrkom.dk, firmy monitorującej rynek pracy.
Bezrobotny pomocnik murarza Mikkel Andersson również dał ogłoszenie na Facebooku. "Znasz murarza, który potrzebuje pomocnika? Daj mu mój numer telefonu" - napisał. Nagroda: 500 koron (ok. 265 zł). Tydzień później już pracował.
Źle się dzieje w państwie duńskim
Połowa wszystkich bezrobotnych to ludzie przed trzydziestką. Niemal co dziesiąty młody Duńczyk szuka pracy. Równie wysoki wskaźnik bezrobocia (ok. 9 proc.) utrzymuje się wśród niewykwalifikowanych robotników. Związkowcy skarżą się, że rząd zaczyna oszczędzać na szkoleniach i kursach. Zamiast 80 tygodni na naukę dla niewykwalifikowanego bezrobotnego, proponuje 40, przy równoczesnym obcięciu zasiłku o 20 proc.
Maksymalna wysokość zasiłku dla bezrobotnych to 16 tys. koron brutto. Po zapłaceniu 40-proc. podatku, na czysto zostaje ok. 9,5 tys. koron (ok. 5 tys. zł) miesięcznie. Z pozoru dużo, choć trzeba pamiętać, że koszty utrzymania w Danii należą do najwyższych w Europie.
Aby otrzymać zasiłek, trzeba przepracować 1924 godziny w ciągu trzech lat (duński tydzień pracy liczy 37 godzin, a więc wymagana liczba godzin to jeden rok pracy). Na bezrobotnych czekają różne formy wsparcia: darmowe kursy, szkolenia, rozmowy z psychologami, tymczasowa praca (często jednak poniżej kwalifikacji i za marne wynagrodzenie), póki nie znajdzie się coś bardziej odpowiedniego.
Jens Petersen, bezrobotny inżynier z 33-letnim doświadczeniem, został zakwalifikowany do programu wspomagania zawodowego. W ramach "aktywizacji" zawodowej dostał ofertę pracy jako... ogrodnik. - Żadnej pracy się nie boję i każdą podejmę, ale oczekiwałem czegoś więcej - mówi Jens.
Zasiłek? Najpierw sprzedaj mieszkanie
- Cztery lata zasiłku to luksus, na jaki nie możemy sobie dłużej pozwolić - twierdzi rząd premiera Larsa Loekke Rasmussena. Według ostrożnych szacunków po wejściu w życie nowych przepisów ze 120-tysięcznej rzeszy duńskich bezrobotnych 15 tys. może zostać bez pomocy. Reforma najsilniej uderzy w pracowników bez kwalifikacji.
- Co trzeci bezrobotny zarejestrowany w naszym związku może stracić zasiłek - ostrzegają szefowie 3F, związku zawodowego zrzeszającego takich robotników. - Jeśli bezrobotny ma dom lub mieszkanie, nie może liczyć na żadną pomoc ze strony gminy. To dla niego ekonomiczna katastrofa.
W czym rzecz? Duńskie państwo opiekuńcze chętnie pomaga w kłopotach, ale tylko tym, którzy faktycznie nic nie mają. Jeśli w tarapaty finansowe popadnie właściciel domu lub mieszkania, gmina w pierwszej kolejności każe mu sprzedać nieruchomość. - Dlatego nie mam nic na własność - mówi Ludwika Christensen, Dunka polskiego pochodzenia. - Gdy zabraknie mi na czynsz za moje lokatorskie M, gmina mi pomoże. W przeciwnym razie musiałabym się wyprzedawać.
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Kryzys nie oszczędził rynku nieruchomości. Ceny spadły, a czas sprzedaży się wydłużył. Według duńskich pośredników sprzedaż niedużego mieszkania trwa średnio 110 dni, drogie wille sprzedają się rok i dłużej.
Działacze związkowi ostrzegają, że skrócenie okresu zasiłkowego może zmusić bezrobotnych do zadłużania się, obciążania hipotek kredytami bankowymi, pozbywania samochodów lub innych wartościowych rzeczy, które gromadzili latami.
Poszukaj pracy za granicą
Jeśli ktoś uważa, że propozycje pracy w Danii są mało interesujące, może wziąć swój zasiłek i wyjechać za granicę, by tam szukać zajęcia. Warunek: minimum cztery tygodnie na bezrobociu, zaś poszukiwania nie mogą trwać dłużej niż trzy miesiące. Przedłużenie pobytu grozi utratą zasiłku.
Z danych duńskiego ministerstwa pracy wynika, że rośnie liczba Duńczyków, którzy szukają pracy w innych krajach. Decydują się na to głównie młodzi ludzie z wyższym wykształceniem. W 2008 r. było 626 takich osób, w 2009 r. o jedną trzecią więcej, zaś w pierwszym półroczu tego roku za pracą wyjechało 385 osób.
Najpopularniejszy kierunek wyjazdów to Anglia (8 proc. bezrobocia). W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku wyjechało tam 74 duńskich bezrobotnych. Tylko dziesięciu duńskich bezrobotnych wybrało Holandię (4 proc. bezrobocia), siedmiu zaś Austrię (5 proc. bezrobocia).
50 osób wybrało Hiszpanię. Pytani, jak oceniają swoje szanse w kraju z ponad 20-proc. bezrobociem, odpowiadali, że trudy poszukiwań pracy będzie im rekompensował klimat (280 słonecznych dni w roku, średnia temperatura 19 st.).
Najnowsze wiadomości
-
KGHM: rada nadzorcza zajmie się dziś przejęciem Quadry
-
Piękność z komputera
-
Wysoka frekwencja, mocne "Nie" dla atomu
-
Województwo śląskie nie pożyczy już złamanego grosza
-
Bez licencji na EURO tak nie zarobisz
-
Uwaga z pracą dla rodziny, bo może prowadzić do patologii
-
KNF: rekordowe zyski banków, ale... ich wypłacalność spadła
-
Tak dobrze nie było od roku! Fundusze znów puchną od pieniędzy
-
Social media na uczelniach? Wrocławskie w ogonie
-
Unijne środki pomogą bezrobotnym. Nauczą się zawodu, dostaną "pensję" i wyżywienie
