Gazprom nie radzi sobie z eksportem gazu. Wyśle tyle ile w 2009 r.
2010-09-03
Rosyjski koncern trzeci raz w tym roku obniżył prognozę eksportu gazu. Chociaż europejska gospodarka wychodzi z kryzysu, Gazprom w tym roku wyeksportuje tyle gazu, co w zeszłym roku.
Poinformował o tym w czwartek dyrektor finansowy Gazpromu Andriej Krugłow. W zeszłym roku głębokiego kryzysu Gazprom sprzedał w Europie Zachodniej 140,7 mld m sześc. gazu, o 44 mld m sześc. mniej niż dwa lata temu - przypomniała agencja Interfax.
Dotąd rosyjski koncern miał więcej optymizmu. Na początku roku Gazprom zapowiadał, że wyjdzie z eksportowej zapaści i sprzeda w Europie Zachodniej 161 mld m sześc. gazu. Miało temu sprzyjać ożywienie gospodarcze w UE. Jednak pod koniec wiosny eksport gazu z Rosji zaczął spadać. I już w czerwcu Gazprom obniżył prognozę tegorocznego eksportu do 145 mld m sześc., a obecnie zmniejszył ją o kolejne 5 mld m sześc. surowca.
W sierpniu Gazprom przyznał, że traci rynek Europy. W zeszłym roku rosyjski koncern miał 26,3 proc. udziału w sprzedaży gazu w UE, podczas gdy rok wcześniej ten udział wynosił 28,4 proc. Udział w gazowym rynku UE zwiększyły za to Norwegia oraz Katar.
Zdaniem ekspertów Gazprom traci rynek, bo po prostu liczy sobie za drogo. Prawie przez cały 2009 r. jego ceny były najwyższe w Europie.
Aby dotrzymać kroku rywalom, na koniec ostatniej zimy rosyjski koncern przyznał na kilka lat rabaty większości swoich klientów w Europie - od Francji po Czechy i Słowację. Niewiele to zmieniło. W drugim kwartale za 1000 m sześc. swojego surowca Gazprom liczył średnio 285 dol., podczas gdy Norwegowie za tę samą ilość surowca dostawali tylko 259 dol. - napisały "Wiedomosti".
Jeszcze gorzej wypadał Gazprom w porównaniu z dostawcami skroplonego gazu, którzy np. na rynku dostaw bieżących sprzedawali 1000 m sześć. gazu średnio za 150 dol. Także w pierwszym kwartale rosyjski gaz był droższy od norweskiego czy skroplonego surowca z Kataru.
Latem Gazprom zapowiedział obniżkę cen gazu dla Bułgarii, Łotwy i Rumunii. A zachodnie koncerny - takie jak niemiecki E.ON i francuski GDF Suez - od kilku tygodni rozmawiają z Rosjanami o nowych rabatach. Ukraina, której wiosną Rosja obniżyła o jedną trzecią cenę gazu, teraz domaga się kolejnych opustów.
W tej sytuacji najlepsze interesy Gazprom robi w Polsce. W pierwszym półroczu byliśmy trzecim co do wielkości importerem rosyjskiego gazu w UE, ustępując tylko Niemcom i Francji - poinformował Gazprom. Jednocześnie PGNiG jest jedynym tak dużym w UE nabywcą rosyjskiego gazu, któremu Gazprom poskąpił rabatów.
Na eksportowych problemach Gazpromu ucierpiał Turkmenistan. To państwo w Azji Środkowej ma gigantyczne złoża gazu, ale do Europy może go eksportować tylko przez Rosję. Gazprom uzgodnił z Aszchabadem, że będzie kupować co najmniej 50 mld m sześc. gazu rocznie. Tak było do wiosny 2009 r., gdy wyleciał w powietrze główny gazociąg z Turkmenistanu do Rosji. Potem Moskwa zapowiadała, że wznowi zakupy turkmeńskiego gazu dopiero, gdy Aszchabad obniży ceny albo zgodzi się, by Rosjanie importowali mniej, niż przewidywał kontrakt.
Turkmeni wybrali drugie rozwiązanie. W czwartek Krugłow powiedział, że w tym roku Gazprom kupi tylko 11 mld m sześc. turkmeńskiego gazu, ponad cztery razy mniej niż przed kryzysem. Dzięki temu Rosjanie nie musieli ograniczać wydobycia z własnych szybów na Syberii.
Odmienną politykę Moskwa prowadzi w Azerbejdżanie. W 2011 r. Gazprom kupi 2 mld m sześc. azerskiego gazu, dwa razy więcej niż w tym roku, kiedy Rosjanie zaczęli import tego surowca - ogłosili wczoraj prezydenci Rosji i Azerbejdżanu. Agencja AP pisze, że to może postawić pod znakiem zapytania dostawy azerskiego surowca do Europy gazociągiem Nabucco planowanym przez firmy z UE.
Dotąd rosyjski koncern miał więcej optymizmu. Na początku roku Gazprom zapowiadał, że wyjdzie z eksportowej zapaści i sprzeda w Europie Zachodniej 161 mld m sześc. gazu. Miało temu sprzyjać ożywienie gospodarcze w UE. Jednak pod koniec wiosny eksport gazu z Rosji zaczął spadać. I już w czerwcu Gazprom obniżył prognozę tegorocznego eksportu do 145 mld m sześc., a obecnie zmniejszył ją o kolejne 5 mld m sześc. surowca.
W sierpniu Gazprom przyznał, że traci rynek Europy. W zeszłym roku rosyjski koncern miał 26,3 proc. udziału w sprzedaży gazu w UE, podczas gdy rok wcześniej ten udział wynosił 28,4 proc. Udział w gazowym rynku UE zwiększyły za to Norwegia oraz Katar.
Zdaniem ekspertów Gazprom traci rynek, bo po prostu liczy sobie za drogo. Prawie przez cały 2009 r. jego ceny były najwyższe w Europie.
Aby dotrzymać kroku rywalom, na koniec ostatniej zimy rosyjski koncern przyznał na kilka lat rabaty większości swoich klientów w Europie - od Francji po Czechy i Słowację. Niewiele to zmieniło. W drugim kwartale za 1000 m sześc. swojego surowca Gazprom liczył średnio 285 dol., podczas gdy Norwegowie za tę samą ilość surowca dostawali tylko 259 dol. - napisały "Wiedomosti".
Jeszcze gorzej wypadał Gazprom w porównaniu z dostawcami skroplonego gazu, którzy np. na rynku dostaw bieżących sprzedawali 1000 m sześć. gazu średnio za 150 dol. Także w pierwszym kwartale rosyjski gaz był droższy od norweskiego czy skroplonego surowca z Kataru.
Latem Gazprom zapowiedział obniżkę cen gazu dla Bułgarii, Łotwy i Rumunii. A zachodnie koncerny - takie jak niemiecki E.ON i francuski GDF Suez - od kilku tygodni rozmawiają z Rosjanami o nowych rabatach. Ukraina, której wiosną Rosja obniżyła o jedną trzecią cenę gazu, teraz domaga się kolejnych opustów.
W tej sytuacji najlepsze interesy Gazprom robi w Polsce. W pierwszym półroczu byliśmy trzecim co do wielkości importerem rosyjskiego gazu w UE, ustępując tylko Niemcom i Francji - poinformował Gazprom. Jednocześnie PGNiG jest jedynym tak dużym w UE nabywcą rosyjskiego gazu, któremu Gazprom poskąpił rabatów.
Na eksportowych problemach Gazpromu ucierpiał Turkmenistan. To państwo w Azji Środkowej ma gigantyczne złoża gazu, ale do Europy może go eksportować tylko przez Rosję. Gazprom uzgodnił z Aszchabadem, że będzie kupować co najmniej 50 mld m sześc. gazu rocznie. Tak było do wiosny 2009 r., gdy wyleciał w powietrze główny gazociąg z Turkmenistanu do Rosji. Potem Moskwa zapowiadała, że wznowi zakupy turkmeńskiego gazu dopiero, gdy Aszchabad obniży ceny albo zgodzi się, by Rosjanie importowali mniej, niż przewidywał kontrakt.
Turkmeni wybrali drugie rozwiązanie. W czwartek Krugłow powiedział, że w tym roku Gazprom kupi tylko 11 mld m sześc. turkmeńskiego gazu, ponad cztery razy mniej niż przed kryzysem. Dzięki temu Rosjanie nie musieli ograniczać wydobycia z własnych szybów na Syberii.
Odmienną politykę Moskwa prowadzi w Azerbejdżanie. W 2011 r. Gazprom kupi 2 mld m sześc. azerskiego gazu, dwa razy więcej niż w tym roku, kiedy Rosjanie zaczęli import tego surowca - ogłosili wczoraj prezydenci Rosji i Azerbejdżanu. Agencja AP pisze, że to może postawić pod znakiem zapytania dostawy azerskiego surowca do Europy gazociągiem Nabucco planowanym przez firmy z UE.
Najnowsze wiadomości
-
Chińczycy konfiskują tablety Apple'a: - Oni nie mają praw do nazwy iPad
-
Greccy politycy puszczają oko do wyborców: Oszczędności tylko na chwilę
-
Fatalne wyniki japońskiej gospodarki. PKB w IV kwartale spadło o 2,3 proc.
-
Komisja Nadzoru Finansowego: PKO BP i Pekao mogą wypłacić dywidendę
-
KGHM: rada nadzorcza zajmie się dziś przejęciem Quadry
-
Piękność z komputera
-
Wysoka frekwencja, mocne "Nie" dla atomu
-
Województwo śląskie nie pożyczy już złamanego grosza
-
Transmisje meczów Euro w pubach? Tylko z licencją
-
Uwaga z pracą dla rodziny, bo może prowadzić do patologii
