Przekrój znów w Krakowie. Kierunek: internet
2011-07-05
Odegraniem z Wieży Mariackiej - tuż po hejnale - piosenki Czesława Niemena "Sen o Warszawie" "Przekrój" oficjalnie zaznaczył swój powrót ze stolicy do Krakowa. Dokąd zmierza?
- Ależ się zrobił cieniuśki. Ciekawe, czy tak samo będzie teraz z "Rzepą"? - zażartował wczoraj redakcyjny kolega, biorąc do rąk najnowszy numer "Przekroju". Porównanie z "Rzeczpospolitą" nie było przypadkowe. Oficjalny powrót legendarnego tygodnika do Krakowa znalazł się nieco w cieniu ubiegłotygodniowego newsa o własnościowych przetasowaniach na polskim rynku wydawniczym. - Grzegorz Hajdarowicz, właściciel "Przekroju" i "Sukcesu", kupił większościowe udziały w Presspublice, wydającej m.in. dziennik "Rzeczpospolita", świetnie sprzedający się tygodnik "Uważam Rze" oraz "Parkiet". Stał się tym samym jednym z największych wydawców w Polsce - i w tym kontekście trzeba patrzeć teraz na "Przekrój".
W Krakowie "Przekrój" zakotwiczy na Zabłociu. Na miejscu są już redaktor naczelny Artur Rumianek, szefowie wydawnictwa, studio graficzne. W weekend do krakowskiej siedziby przewieziono meble. - Od lat obserwowaliśmy proces odwrotny - wszyscy wyjeżdżali do Warszawy. My chcemy ten proces powstrzymać - zadeklarował Grzegorz Hajdarowicz, zaznaczając, że do Krakowa przeniósł też siedziby trzech swoich spółek giełdowych: z Warszawy, Śląska i Wadowic.
Dla Krakowa to dobrze. Ale co dla "Przekroju" oznacza powrót do źródeł i towarzystwo znanych tytułów w wydawnictwie? Hajdarowicz jak mantrę powtarza, że przyszłość mediów należy do tabletów i że w Polsce za kilka lat będzie ich 12 milionów. "Przekrój" - warszawski czy krakowski - będzie więc kurczył się w wersji papierowej na rzecz internetu. Zgodnie z tą filozofią już teraz wprowadzono opłaty za stronę internetową i przygotowano aplikację na iPada, na którą składają się nie tylko teksty, ale też filmy, animowane kreskówki Raczkowskiego czy krzyżówki. Kierujący pismem żartowali wczoraj, że spierają się tylko o to, kiedy zupełnie zniknie wersja papierowa. - Papier pozostanie, ale jako forma ekskluzywna - nie jak dziś za 3,9 - zł ale za 13,90 - poprawiał Grzegorz Hajdarowicz.
Dotychczas komentatorzy byli sceptyczni, czy "Przekrojowi" uda się podbić internet. Wzmocnienie medialnego portfolio Hajdarowicza o dodatkowe tytuły stawia te plany w zupełnie nowym świetle. Krakowskiemu biznesmenowi wielu komentatorów wypominało, że kupując "Przekrój", obiecywał podwojenie sprzedaży w ciągu trzech lat. Tymczasem wiosną tego roku sprzedawało się ok. 42 tys. egzemplarzy tego tygodnika - rok wcześniej 55 tys. - Protestuję przeciwko rozliczaniu mnie w połowie drogi. Minęło dopiero półtora roku. Ja nie jestem stachanowcem. Jestem Hajdarowicz - komentował wczoraj i mówił: - Nie mam poczucia porażki. Przeciwnie. Mógłbym teraz odtrąbić sukces. Jeśli zsumować sprzedaż "Przekroju" i "Uważam Rze", otrzymamy 180 tys. sprzedaży naszych tygodników. Następna w kolejności "Polityka" ma 125 tys.
Czy da się równocześnie kierować postępowym, czasem prowokującym "Przekrojem" i mocno konserwatywną "Rzeczpospolitą"? Hajdarowicz odpowiadał, że z punktu widzenia współpracy z reklamodawcami połączenie w jednym wydawnictwie pism docierających do czytelników od lewej do prawej strony politycznej może być bardzo korzystne.
Spytaliśmy, czy w dalszej perspektywie będzie kontynuował obecną linię polityczną nowo zakupionego dziennika. Wyjaśniał, że żadna z jego firm nie miała charakteru ideologicznego. Bo chce przede wszystkim zarabiać. - Pierwszą firmą, na której zarobiłem, była firma farmaceutyczna. Choć leków nie znoszę - odpowiadał alegorycznie, zostawiając dziennikarzom pole do interpretacji w sprawie przyszłości "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze". Zaznaczył tylko, że zależy mu, by jego pisma stały na straży wolnego rynku, praw obywatelskich i by nie propagowały idei totalitarnych.
Grzegorz Hajdarowicz nie mówi tego oficjalnie, ale prędzej czy później (raczej prędzej - w związku z nadchodzącymi wyborami) z pytaniem o polityczny profil swoich tytułów będzie musiał się skonfrontować.
Jaki na tym tle będzie nowy, dobrze czujący się w internecie i wydawany znów w Krakowie "Przekrój"? To, że refleksyjny, zainteresowany kulturą, stroniący od polityki, słyszymy od wielu tygodni. Tak naprawdę jednak od lat żadna z zarządzających tygodnikiem ekip nie zaprezentowała oryginalnego pomysłu na wskrzeszenie dobrych czasów tego pisma. Czy taki zrodzi się teraz w Krakowie? Wczoraj - na nowy początek - krakowianom rozdano 10 tys. egzemplarzy pisma.
W Krakowie "Przekrój" zakotwiczy na Zabłociu. Na miejscu są już redaktor naczelny Artur Rumianek, szefowie wydawnictwa, studio graficzne. W weekend do krakowskiej siedziby przewieziono meble. - Od lat obserwowaliśmy proces odwrotny - wszyscy wyjeżdżali do Warszawy. My chcemy ten proces powstrzymać - zadeklarował Grzegorz Hajdarowicz, zaznaczając, że do Krakowa przeniósł też siedziby trzech swoich spółek giełdowych: z Warszawy, Śląska i Wadowic.
Dla Krakowa to dobrze. Ale co dla "Przekroju" oznacza powrót do źródeł i towarzystwo znanych tytułów w wydawnictwie? Hajdarowicz jak mantrę powtarza, że przyszłość mediów należy do tabletów i że w Polsce za kilka lat będzie ich 12 milionów. "Przekrój" - warszawski czy krakowski - będzie więc kurczył się w wersji papierowej na rzecz internetu. Zgodnie z tą filozofią już teraz wprowadzono opłaty za stronę internetową i przygotowano aplikację na iPada, na którą składają się nie tylko teksty, ale też filmy, animowane kreskówki Raczkowskiego czy krzyżówki. Kierujący pismem żartowali wczoraj, że spierają się tylko o to, kiedy zupełnie zniknie wersja papierowa. - Papier pozostanie, ale jako forma ekskluzywna - nie jak dziś za 3,9 - zł ale za 13,90 - poprawiał Grzegorz Hajdarowicz.
Dotychczas komentatorzy byli sceptyczni, czy "Przekrojowi" uda się podbić internet. Wzmocnienie medialnego portfolio Hajdarowicza o dodatkowe tytuły stawia te plany w zupełnie nowym świetle. Krakowskiemu biznesmenowi wielu komentatorów wypominało, że kupując "Przekrój", obiecywał podwojenie sprzedaży w ciągu trzech lat. Tymczasem wiosną tego roku sprzedawało się ok. 42 tys. egzemplarzy tego tygodnika - rok wcześniej 55 tys. - Protestuję przeciwko rozliczaniu mnie w połowie drogi. Minęło dopiero półtora roku. Ja nie jestem stachanowcem. Jestem Hajdarowicz - komentował wczoraj i mówił: - Nie mam poczucia porażki. Przeciwnie. Mógłbym teraz odtrąbić sukces. Jeśli zsumować sprzedaż "Przekroju" i "Uważam Rze", otrzymamy 180 tys. sprzedaży naszych tygodników. Następna w kolejności "Polityka" ma 125 tys.
Czy da się równocześnie kierować postępowym, czasem prowokującym "Przekrojem" i mocno konserwatywną "Rzeczpospolitą"? Hajdarowicz odpowiadał, że z punktu widzenia współpracy z reklamodawcami połączenie w jednym wydawnictwie pism docierających do czytelników od lewej do prawej strony politycznej może być bardzo korzystne.
Spytaliśmy, czy w dalszej perspektywie będzie kontynuował obecną linię polityczną nowo zakupionego dziennika. Wyjaśniał, że żadna z jego firm nie miała charakteru ideologicznego. Bo chce przede wszystkim zarabiać. - Pierwszą firmą, na której zarobiłem, była firma farmaceutyczna. Choć leków nie znoszę - odpowiadał alegorycznie, zostawiając dziennikarzom pole do interpretacji w sprawie przyszłości "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze". Zaznaczył tylko, że zależy mu, by jego pisma stały na straży wolnego rynku, praw obywatelskich i by nie propagowały idei totalitarnych.
Grzegorz Hajdarowicz nie mówi tego oficjalnie, ale prędzej czy później (raczej prędzej - w związku z nadchodzącymi wyborami) z pytaniem o polityczny profil swoich tytułów będzie musiał się skonfrontować.
Jaki na tym tle będzie nowy, dobrze czujący się w internecie i wydawany znów w Krakowie "Przekrój"? To, że refleksyjny, zainteresowany kulturą, stroniący od polityki, słyszymy od wielu tygodni. Tak naprawdę jednak od lat żadna z zarządzających tygodnikiem ekip nie zaprezentowała oryginalnego pomysłu na wskrzeszenie dobrych czasów tego pisma. Czy taki zrodzi się teraz w Krakowie? Wczoraj - na nowy początek - krakowianom rozdano 10 tys. egzemplarzy pisma.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Czy Gazprom jest winny nadużyć w UE?
-
Ukraina chce eksportować gaz z łupków
-
Nord Stream ruszył pełną parą, by wystraszyć Ukrainę?
-
Transatlantycka fuzja gigant w branży elektrycznej
-
Formuła 1 zadebiutuje na giełdzie w Singapurze
-
Sposób na szybki przelew. Wystarczy podać login i hasło do swojego konta
-
Były wicepremier Rosji pokieruje naftowym gigantem
-
Szwedzkie tanie linie lotnicze bankrutem
-
Unijny szczyt pod znakiem wzrostu, Grecji i euroobligacji
-
Konto dla małej firmy: najlepiej, żeby wszystko było za darmo
