Wiadomości biznesowe >  Analizy i Komentarze > 

Emeryt ma być starszy

Irena Wóycicka, minister ds. społecznych w Kancelarii Prezydenta

2012-02-09

Prezydent Bronisław Komorowski jest przeciwny referendum w sprawie podniesienia i zrównania wieku emerytalnego.

Rozmowa z Ireną Wóycicką, minister ds. społecznych w Kancelarii Prezydenta

Renata Grochal: Prezydent spotkał się z przedstawicielami klubów parlamentarnych w sprawie reformy emerytalnej. Opozycja jest przeciwko propozycji premiera, by podnosić wiek emerytalny do 67 lat, buntuje się PSL. Jest szansa na kompromis?

Irena Wóycicka: Prezydent widzi potrzebę szybkiego rozpoczęcia zmian w systemie emerytalnym. Jesteśmy szybko starzejącym się społeczeństwem, w miarę upływu lat coraz mniej ludzi będzie pracowało przy coraz większej liczbie emerytów.

Najważniejszym dylematem jest tu zachowanie odpowiedniej wysokości świadczeń emerytalnych i stabilności systemu emerytalnego. Aby to zapewnić, trzeba zacząć wprowadzać stopniowe zmiany w systemie w najbliższym czasie.

W 2010 r. na jednego emeryta przypadały cztery osoby w wieku produkcyjnym, w 2020 r. będą już tylko trzy, a w 2035 r. - zaledwie dwie.

- Dlatego nie ma co czekać z wprowadzaniem zmian. To spotkanie pokazało, że jest szansa na kompromis.

SLD i "Solidarność" chcą referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego. Czy prezydent popiera ten pomysł?

- W referendum mamy dwie odpowiedzi: tak lub nie. Prezydent jest natomiast za tym, aby szukać dobrych rozwiązań, które odpowiadają na istotne problemy społeczne. Tego się nie osiągnie w drodze referendum, lecz w drodze dyskusji. Podczas spotkania mówił, że zmiany w systemie emerytalnym mogą być okazją do bardzo ostrych polemik. Ale warto spróbować uczynić z tego tak ważnego dla Polaków tematu pole, w którym szukamy porozumienia.

Jak prezydent widzi swoją rolę w tej debacie?

- Prezydent uważa, że problem reformy systemu emerytalnego jest jednym z największych wyzwań stojących dziś przed Polską. Dlatego będzie organizował spotkania, na które zaprosi ekspertów poszczególnych partii i będzie starał się doprowadzić do zbliżenia stanowisk.

Czy prezydent popiera propozycję Donalda Tuska, żeby podwyższać wiek emerytalny do 67 lat?

- Na razie nie ma nawet rządowego projektu ustawy. Prezydent zajmie stanowisko, gdy ustawa będzie na jego biurku.

PSL proponuje, by matki, które urodzą dzieci, mogły przechodzić wcześniej na emeryturę - za każde dziecko trzy lata mniej pracy. To dobry pomysł?

- W nawiązaniu do tej propozycji pani prezydentowa, która również wzięła udział w spotkaniu z przedstawicielami klubów, opowiedziała o swojej niedawnej wizycie w rodzinnym domu dziecka. Mieszka tam pięcioro dzieci, które zostały porzucone przez rodziców. Czy i ci rodzice powinni mieć prawo do wcześniejszych emerytur? Chyba nie o to chodzi.

A co pani sądzi o pomyśle PO, żeby dawać wyższe emerytury tym, którzy mają dzieci?

- Prezydent podkreślał, że trzeba mocniej uwzględnić w systemie emerytalnym elementy polityki rodzinnej. Jest wiele możliwości, wiele propozycji, trzeba szukać dobrych, kompromisowych rozwiązań.

Wszyscy sobie zdają sprawę, również przedstawiciele partii, że polityka rodzinna, polityka wspomagająca odpowiedzialne rodzicielstwo nie jest receptą na rozwiązanie w średnim okresie problemów systemu emerytalnego, ale musi być prowadzona po to, by tempo zmian zostało zahamowane w przyszłości i żeby nastąpiła w przyszłości odbudowa demograficzna Polski.

Czy premiowanie w systemie emerytalnym ludzi, którzy mają dzieci, byłoby zgodne z konstytucją? Dlaczego karać tych, którzy np. z powodów biologicznych nie mogą mieć potomstwa?

- Nie będę wypowiadać się na ten temat, dopóki nie ma konkretnych projektów. Ale trzeba rozważyć wszystkie kwestie.

Ruch Palikota i PSL zwracają uwagę, że rynek pracy w Polsce nie jest przygotowany na pracowników po sześćdziesiątce. Dziś ludzi po pięćdziesiątce wypycha się z rynku pracy.

- To bardzo poważny problem. Rząd będzie musiał zastanowić się, jak temu zaradzić, jak znaleźć oferty pracy dla starszych ludzi, jak pomóc im kilka razy w życiu przekwalifikować się, by odnaleźć się na rynku pracy. To wielkie wyzwanie dla polityków.

Rozmawiała Renata Grochal

Udostępnij link: Facebook

Komentarze (8)

  • ahk4iepaiv8u | 3 miesiące temu

    No genialne kobieto, genialne. Sprawiliście "ciężką pracą" że rozmnażanie się jest przyczyną nędzy, to teraz macie problem na "rozwiązywaniu" którego możecie żerować. Przypuśćmy że granica wieku emerytalnego jest na 65 latach, przypuśćmy, że ja mam 64 i mam kumpla starszego o rok, który właśnie w tym tygodniu przeszedł na emeryturę. No i będzie sobie pobierał. Ale ja już nie, bo on się załapał a zanim ja się "załapałem", próg podwyższono do, powiedzmy, 70tki. Efekt jest taki, że on już nie musi a ja muszę. Sześćdziesięcioczteroletnie baletnice z pewnością wam podziękują.

    Oczywiście problemu polegającego na tym, że pieniądze przymusem odebrane pracującym rozkradliście to nie ma, bo jeszcze się na świecie nie zdarzyło, żeby władza mając do wyboru zaprzestanie kradzieży albo podniesienie opodatkowania przyznała się do tego pierwszego i ograniczyła swoją żarłoczność.

    Brawo.

  • serwolatka5 | 3 miesiące temu

    @ahk4iepaiv8u
    słuchaj na malucha też zbierałeś - już prawie miałeś forsę uzbieraną a cenę podnieśli , wiec stresu nie masz, jesteś przygotowany.

  • mazur.krzysztof | 3 miesiące temu

    Możliwe jest wprowadzenie elastycznego wieku emerytalnego, w sposób który nie będzie powodował zwiększania deficytu FUS. Można przyjąć zasadę, że emerytura z kapitału zgromadzonego w FUS byłaby wypłacana dopiero po osiągnięci ustawowego wieku emerytalnego tj. 67 lat. Osoby, które ukończyły np. 60 lat mogłyby przejść na tzw. emeryturą pomostową. Emerytura pomostowa wypłacana byłaby ze środków zgromadzonych w II i III filarze. Kapitał zgromadzony w OFE i w III filarze finansował by świadczenia przez okres jaki pozostał do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego. Warunkiem, umożliwiającym przejście na wcześniejszą, emeryturę pomostową jest zgromadzenie odpowiednio dużego kapitały emerytalnego w FUS. Minimalny wymóg jest taki, że kapitał emerytalny naliczony w FUS w roku przejścia na emeryturę pomostową zapewniłby wartość emerytury wypłacanej przez FUS po 67 roku życia, większą niż wartość ustawowej emerytury minimalnej.
    Wprowadzenie elastycznego wieku emerytalnego wg naszkicowanej powyżej propozycji ma kilka zalet. Pozwala wcześniej zakończyć pracę zawodową lub ograniczyć aktywność zawodową do pracy w mniejszym wymiarze godzin. Obywatele maja większą swobodę w wykorzystaniu środków zgromadzonych w OFE. Lepiej wydać te środki na emeryturę pomostową, niż mieć pecha i umrzeć przed 67 rokiem życia i zostawić oszczędności emerytalne spadkobiercom. Sytuacja finansowa FUS nie ulegnie pogorszeniu. Wadą jest to, że po 67 roku życia emerytura wypłacana będzie jedynie z FUS, a więc będzie mniejsza. Jednak w każdej formule elastycznego wieku emerytalnego wcześniejsza emerytura oznaczać będzie mniejsza emeryturę.
    Więcej: krzysztofmazur.blox.pl/2012/02/Elastyczny-wiek-emerytalny.html

  • kedaison49 | 3 miesiące temu

    @mazur.krzysztof
    Mam 62 lata pracuję od 16 roku życia więc już mam 46 lat stażu pracy. Za 3 lata jeżeli dożyję 65 lat i będę nadal miał pracę będę miał 49 lat stażu pracy i Tusk chce mi jeszcze przedłużyć o 6 miesięcy czas pracy i płacenia haraczu na 40 letnich uprzywilejowanych emerytów z wysokimi ponadprzeciętnymi emeryturami. Dziś mamy w Polsce więcej 40 letnich emerytów niż pracujących 64 letnich mężczyzn oraz mamy więcej 50 letnich emerytek niż pracujących 59 letnich kobiet. To politycy rozdawali przez 20 lat przywileje emerytalne aby oszukując wyborców trwać po 5 kadencji przy publicznej kasie i pobierać niezasłużenie wysokie apanaże. A teraz tym Polakom którzy najdłużej pracują chcą jeszcze przedłużyć o 2 lata okres pracy a tym którzy otrzymują wysokie emerytury po zaledwie 15, 25, czy 30 latach pracy tym kosztownym pasożytom chcą ich przywileje pozostawić. Fuj! to ohydna niesprawiedliwość to nie my pracujący do 65 lat powodujemy, że brak środków na emerytury. To rozdawnictwo przywilejów emerytalnych to puchnąca liczebnie co rok i co kadencja sejmu kosztowna kasta urzędasów (w poprzedniej kadencji Tusk zwiększył zatrudnienia w administracji rządowej o 65tys. osób) to pożera nasze podatki i składki. Najpierw trzeba radykalnie ograniczyć i docelowo zlikwidować wszelkie przywileje emerytalne a kto nie jest zdolny do pracy temu normalnie dać na ogólnych zasadach rentę a gdy już wszyscy będą pracowali do 65 roku życia wtedy można zacząć podwyższać wiek emerytalny powyżej 65 lat. Jeżeli tego rząd i sejm nie potrafi zrobić to niech się poda do dymisji a prezydent niech rozpisze nowe wybory.